Karbon - czy warto zainwestować i kupić rower na ramie karbonowej? Karbon zaczyna być coraz bardziej popularny w katalogach rowerowych wielu marek. Na początku XXI wieku niewielu producentów decydowało się na wprowadzanie tego materiału do seryjnych rowerów. Wynikało to z obawy o jakość wykonania i trwałość ram i komponentów. Dominowały rowery na ramach aluminiowych i stalowych (w coraz mniejszych ilościach). Producenci głównie skupiali się na wynalezieniu coraz to lepszych stopów aluminium, które zapewnią długą żywotność ramy i ich dużą sztywność. Wraz z rozwojem branży rowerowej polepszyła się jakość produktów karbonowych. Wynikało to z ulepszenia samego materiału, metod klejenia i późniejszej obróbki. Dzięki temu dzisiaj mamy do czynienia z szerokim wachlarzem rowerów na ramach karbonowych, jak również z kołami, kierownicami, mostkami, sztycami podsiodłowymi, przerzutkami itd. Pokazuje to jak ważnym budulcem stał się karbon w rowerze. Co więcej, producenci rozpoczęli produkcję ram karbonowych w swoich zakładach, wstrzymując jednocześnie odbiór gotowych produktów z dalekiego wschodu. To dodatkowo wpłynęło na wyższą jakość rowerów karbonowych. Rower karbonowy posiada wiele zalet: jest przede wszystkim lekki, świetnie tłumi drgania, co podwyższa komfort, elastyczny i wbrew powszechnej opinii trwały. Niestety wadą jest oczywiście cena. Czy warto zainwestować w rower karbonowy. Uważam że tak. Moją opinię postaram się przedstawić w kilku argumentach poniżej. Karbon jest lekki. W zależności na jakim osprzęcie złożony jest rower waga często pokazuje poniżej 10 kg. Zdarza się, że sama rama osiąga ok. 600-700 g co jest połową wagi ramy aluminiowej. Dla osób ścigających się na rowerze o szczupłej budowie ciała, każde 100 gram na wadze roweru jest bardzo cenne. Dzięki temu rower jest elastyczny, łatwo przyspiesza, nie wymaga tak dużych nakładów siły przy pedałowaniu. Ciekawym doświadczeniem jest próba ruszenia na zwykłym rowerze aluminiowym i zaraz po tym na karbonowym. Rider ma wrażenie, ze rower wyrywa się spod nóg. Rower karbonowy świetnie tłumi drgania. W porównaniu z rowerem aluminiowym, gdzie każda nierówność na podłożu odczujemy na nadgarstkach i kręgosłupie, tutaj rozchodzi się na materiale, wydając jedynie cichy, głuchy dźwięk. Rower pracuje pod użytkownikiem. Wchodząc w zakręty,a w zasadzie składając się w zakręt rower pracuje trochę jak fullsuspension, gnie się. Ułatwia to pokonywanie wirażów oraz szybkie wychodzenie z nich. Niezależnie jaki rower kupujemy: szosę, sztywne MTB czy fulla uważam że warto zainwestować w karbon. Rower to produkt długiej żywotności, którego nie zmieniamy co 2 - 3 lata. Uważam to za pewnego rodzaju inwestycję również w siebie, dlatego warto wydać parę złotych więcej, by posiadać upragnionego węglaka. Większość szosowców nie wyobraża sobie zakupu roweru na ramie aluminiowej. Ba, coraz bardziej są popularne koła karbonowe i inne podzespoły. To samo dzieje się w grupie MTB, gdzie obserwuję coraz większą ilość z jednośladów z włókna na ścieżkach. Polacy, jak z resztą cały świat zaakceptował karbon, wierzą w jego trwałość i korzyści jakie za sobą niesie. Jest to inwestycja która na pewno zwróci się szerokim uśmiechem na twarzy i satysfakcją z dokonanego zakupu.