Waluta

Blog rowerowy, recenzje, opinie, porównania, relacje i testy

Jaki wybrać rower? O wyborze roweru słów kilka

O kurła ten jest na XT Grażyna bieremy (O wyborze roweru słów kilka). Niby śmieszny tytuł i temat, ale jest on na tyle prawdziwy i życiowy, że nie sposób go pominąć.

Temat wyboru roweru bardzo ogólnikowo, bo uważam, że na sam początek to wystarczy. Zakup roweru nowego, czy nawet tego z drugiej ręki przez osoby nie do końca zaznajomione w tej sprawie, opiera się na tym, co kiedyś gdzieś usłyszeli lub co sugerują im znajomi - najgorsze, że ci, którzy też często nie mają pojęcia, o czym mówią. Porównam zakup roweru do zakupu telewizora. To jest akurat świetny przykład. Często, kiedy chcemy zmienić jakiś sprzęt na nowszy lub kiedy po prostu jego czas się skończy, zaczynamy przeglądać internetowe sklepy rowerowe, pytać znajomych i na końcu pytamy sprzedawcy w sklepie. Sam na telewizorach się nie znam, ale robię dokładnie tak samo. W ruch wchodzą różne porównywarki i szukanie opcjonalnie najtańszego modelu spełniającego moje oczekiwania. Taki rower dla dorosłych nie może być wynalazkiem i najlepiej, żeby miał jak najwięcej bajerów.

Co z tego, że nie będę z nich korzystał? Ma mieć. Sąsiad kupił, ma, to dlaczego ja mam być gorszy?

Jaki rower kupić? Zapytaj sprzedawcy!

Manager sklepu rowerowego

Uczciwy sprzedawca poleci nam rower sportowy dopasowany do naszych potrzeb i odradzi przepłacanie za zbędne nam gadżety. W najgorszym przypadku akurat sprzeda nam coś, za co zgarnie największą premię i przez jakiś czas będziemy tematem nr 1 podczas rozmów w sklepie. Sytuacja ta dużo rzadziej zdarza obejmuje sklepy z rowerami, ponieważ kadrę zazwyczaj stanowią pasjonaci, którzy uczciwie podchodzą do tematu. Dobry sprzedawca będzie usilnie nam odradzała nieprzemyślany zakup, chyba że będziemy bardzo uparci.

Gdzie tanio kupić rower? Typy rowerów

O ile ramy poszczególnych rowerów modelowo zazwyczaj różnią się kolorami, to w coraz wyższych modelach mamy przede wszystkim coraz lepszy osprzęt. Możemy świadomie zdecydować, czy rower kupić z wysokiej klasy osprzętem. Może stać się tak z dwóch powodów:

  • Bo nas na to stać i Uj - ma być taki.
  • Świadomie liczymy się z kosztami, które przekładają się na relację cena/jakość i mamy pewność, że wykorzystamy go w pełni, ponieważ nie jesteśmy snobami, tylko kolarzami, których umiejętności pozwalają na stosowanie zalet takich rozwiązań.

Rower sportowy dla pasjonatów i nie tylko

Temat tyczy się napędu, zawieszenia, hamulców i innych podzespołów rowerowych, które wraz z nabywaniem umiejętności i występującą potrzebą bez problemu możemy wymieniać w trakcie eksploatacji roweru.

Nabywca często nie jest nawet świadomy, że większa część ceny rowerów stanowi właśnie osprzęt i największe zdziwienie przychodzi, kiedy zmuszony jest wstawić rower do serwisu, bo coś mu zaczyna działać inaczej niż na początku. Serwisant skrupulatnie sprawdza wszystko i okazuje się, że do wymiany jest np. napęd, lub amortyzator wymaga pełnego serwisu, bo nasz kolarz nie robił tego wcześniej, ponieważ jak działa, to po co? Może to wydawać się śmieszne, ale to jest zjawisko bardzo częste. Ludzie potrafią przez kilka lat nie smarować i nie czyścić napędu, nie mówiąc o innych czynnościach serwisowych. Jeśli zakupili rower nowy i nie trwało to zbyt długo, a był to rower miejski lub mniej skomplikowany, to pół biedy, bo rachunek jeszcze nie będzie przerażająco wysoki.

Serwis roweru

Kupując dobry rower z wytrzymałym osprzętem dbajmy o jego regularny serwis

Zakup roweru używanego przez osobę nieznającą się na rowerach od osoby, która jest na podobnym poziomie, lub po prostu chce się pozbyć problemu, bywa dramatyczny w skutkach. Interesuje Cię taki rower? Cena tego przedmiotu jest niezwykle atrakcyjna i zdziwienie przychodzi, kiedy udamy się na przegląd do serwisu. Często okazuje się, że rower ceny tej zupełnie nie jest wart - wypada wymienić lub naprawić połowę sprzętów, a kwota usługi i części po zsumowaniu z ceną zakupu przewyższa nieraz cenę nowego sprzętu.

Gdzie tanio kupić rower? Uważajcie na modele z drugiej ręki

Teraz wisienka na torcie dla wtajemniczonych… True story… Opowiem wam o przypadku, kiedy ktoś kupił rower Giant Reign Advanced używany przez osobę, która zaniedbała sprzęt totalnie… To historia z mojego „podwórka”, która akurat przez głupotę miała dosyć dotkliwy finał. Rower crossowy należący do tych, do których się wzdycha jak małolat do gwiazdy filmów dla dorosłych. Problem był też taki, że wśród okolicznej „młodzieży” miał wielu właścicieli, którzy po kolei przyczyniali się do upadku świecącej gwiazdy. Zderzenie z rzeczywistością miał jednak ostatni z nich. Rower był już zajechany jak sandały Araba. I przyszedł czas, gdzie serwis był już jak wskrzeszanie trupa. Diagnoza: rower wymaga wymiany całej grupy napędowej, serwisu amortyzatora i dampera, wymiany piast i jednej obręczy, wymiany zacisku hamulcowego, serwisu obu, wymiany klamki, a także naprawy ramy kompozytowej. Na pierwszy rzut oka rower po umyciu wyglądał jak nowy, jednak stan techniczny części był gorzej niż opłakany.

Pamiętajcie, że rower sportowy musi być regularnie konserwowany!

Dodam, że rower stał na pełnym zawieszeniu Ohlinsa, myk myk Kashima Factory, obręcze Carbon itd. Golenie amora okazały się mieć uszkodzenia, przez które amorek nie był szczelny i wymagały wymiany, a że amor był z tych bardziej skomplikowanych, to serwis trzeba było zlecić firmie, która to ogarnia, bo sam się jej nie podjął. Na części trzeba było czekać kilka tygodni a końcowy rachunek wyrywa z butów. Ku przestrodze tylko powiem, że 10k nie wystarczyło, a rower musiał zostać sprzedany. Za happy end możemy uznać fakt, że rama była na gwarancji i trafił do autoryzowanego serwisu. Producent wymienił ramę na nową, co nie zmienia faktu, że finał do przyjemnych nie należy. Miejmy nadzieje, że nowy nabywca zadba o niego i będzie on jego oczkiem w głowie, bo otrzymał w 100% sprawną maszynę.

Dobierajcie sprzęt do swoich potrzeb i portfela - sprawny rower gorszej klasy da nam znacznie więcej radości niż sprzęt dla profesjonalistów, którego serwis nas przerośnie

Sprzedawca przy kasie

Mam nadzieje, że ta historia będzie dla Was przestrogą i trochę rozjaśni wam myślenie i uświadomi pewne kwestie. Dobierajcie sprzęt do swoich potrzeb i portfela, bo nawet ten gorszej klasy, ale zawsze sprawny, da wam więcej radości niż ujeżdżanie wypasionego trupa.

Pamiętajcie, żeby nie sugerować się opiniami znajomych, którzy często mimo najlepszych chęci, mogą zwyczajnie nie mieć wymaganej wiedzy. W takim razie jak wybrać rower? Ustalcie na początku, jakie macie potrzeby, czyli jak często będziecie nim jeździć? Po jakim terenie? Od tego zależeć będzie, jaki model będzie idealny dla Was.

Przykładowo, rower do jazdy po mieście i lesie musi mieć odpowiednio grube opony, aby nie zatrzymało go byle błoto czy kałuża. W tym przypadku rezygnujemy z aerodynamiczności, jaką zapewniłyby nam rower szosowy, na rzecz przydatnych w mieście dodatków – błotników, bagażnika czy koszyka.

Najważniejszym kryterium jednak zawsze będzie nasz budżet. Chcesz kupić dobry rower? Cena tego modelu nie powinna być zbyt niska, co mogłoby wzbudzić podejrzenia. Na koniec przypomnijmy, że uniwersalny rower nie istnieje – zawsze dobierajmy go pod siebie.

18+

TCR czyli Diabeł Tajwański - buduje swojego szosowego przecinaka.

Po chwili przerwy wracam do tematu budowy mojej szosy. Mogę już bardziej rozwinąć ten wątek, ponieważ w końcu rower do mnie dotarł, a wraz z tym zaszły pierwsze zmiany. Ale od początku.

Giant TCR Advanced 2 Disc - sama nazwa już w gronie zwolenników modeli Giant wywołuje niewielki uśmiech. Niewielki, ponieważ owszem, są wersje Pro, Sro i czort wie co, ale dla zwykłego śmiertelnika, to i tak już nie najtańszy model. Moim zdaniem jest on wart swojej ceny, za to, co w zamian producent nam oferuje. Wybrałem kolor biały, ponieważ perłowy lakier mega, ale to naprawdę mega mnie urzekł. W końcu coś z blaskiem i połyskiem w odróżnieniu od czarnej matowej wersji. W zasadzie powinienem nazwać go aniołem, ale diabeł tkwi w szczegółach. Dla zainteresowanych wagą: mój egzemplarz w rozmiarze M złożony z pełną gamą podkładek pod mostkiem bez pedałów wypluł niecałe 8,5 kg.

Wybrałem perłową biel - po prostu mnie urzekła

Giant TCR Advanced

Producent w tym roczniku modelowym Giant TCR Advanced 2 Disc nie zastosował pełnej grupy napędowej Shimano 105. Pozagrupową mamy na pewno korbę i tarcze hamulcowe. Podejrzewam, że bardziej wynika to z braku dostępności części niż z próby zaoszczędzenia, ponieważ korba Shimano RS 510, jaką zastosowano, będzie naprawdę nieznacznie tańsza od grupowej R7000. Wyglądem ją przypomina jednak wykonana została ze stali, przez co jest trochę cięższa. W moim przypadku została ona zastąpiona korbą Shimano Ultegra R8000 ze względu na to, że po prostu trafiła mi się okazja kupić ją od kogoś, kto tak samo modyfikował napęd w nowym rowerze. W planach w modelu Giant TCR Advanced 2 Disc była instalacja 105 R7000 ze względów estetycznych i oszczędności 170 g względem R510. Celowo podaje tutaj wagi, ponieważ wiem, że większość osób jest tymi faktami jest zainteresowana.

Rowery Giant spełnią Twoje oczekiwania

Pedały, jakich używam, to Shimano PD R7000, czyli także grupa 105. Tutaj akurat nie jest to już fanaberia stosowana po to, aby zachować ład. Po prostu jestem zwolennikiem pedałów Shimano ze względu na ich bezobsługowość i wytrzymałość. Uważam, że od tych pedałów modelowo w górę Shimano zasługuje na uwagę, a te akurat w moim przypadku łączą rozsądną cenę z jakością. Nie neguję oczywiście produktów Look czy innych rozwiązań. Przyzwyczaiłem się do Shimano i tak już są. Zapewne wielu powie, że można kupić Look Keo Max 2 Carbon itd. I macie rację, ale ja wolę te. Jak to mówią - ilu kolarzy tyle opinii.

Czy warto ten rower kupić w tym sezonie?

Koła na razie zostają fabryczne, jednak chwilowo rower stoi na nieco innych. Są to koła Bontrager Aleous Pro 50 TLR Disc z tarczami Dura Ace i mocowaniem Center Lock, czego brakuje mi w fabrycznych PR2. Bądźmy szczerzy - podstawowe koła, jakie mają rowery Giant, nie grzeszą niską wagą, ani tym bardziej wytrzymałością piasty. Co do wyżej wymienionych kół amerykańskiego producenta, na razie się nie wypowiem, ponieważ to pożyczony towar.

W planach jednak jest zakup czegoś w przyziemnej cenie i dobrej jakości, więc stawiał będę na produkty z naszego podwórka, takie jak Dandy Horse, Evanlite, Wojczar, ewentualnie DT Swiss. Wiadomo, że każdy pro miłośnik rowerów Giant nie widzi innych kół niż Cadex, ale proszę was…

Postaw na modele Giant. Sklep rowerowy pozwoli na wygodne sprawdzenie sprzętu

Jako że do treningów wykorzystuję rower Garmin, to ciekawym smaczkiem, przeznaczonym specjalnie pod fabryczny mostek, jest uchwyt, który zajebiście fituje z całością. Ma on przejściówki pod liczniki innych producentów, także nie ma tu mowy o faworyzacji. Dobrym rozwiązaniem jest także możliwość regulacji nachylenia licznika i montażu od spodu kamerki GOPRO lub lampki ze specjalnym uchwytem. Mostek Garmin wykonany został z tworzywa, które jednak budzi u mnie trochę wątpliwości, jeżeli chodzi o wytrzymałość, ale okaże się po czasie, czy słuszne.

Maszyna jest jeszcze przed jazdami testowymi i odpowiednim ustawieniem, więc co do szczegółów nie chcę się wypowiadać. Sądząc po ustawieniach poprzedników, zejdziemy nisko z mostkiem, co w moim przypadku, jako że jestem estetą, wiązać się będzie z ugięciem rury sterowej i pozbyciem się zbędnych podkładek.

Rowery Giant pozwolą na sporą modyfikację parametrów

Inwestycji trochę zaszło, a osiągnięta na tej konfiguracji waga jest miłym zaskoczeniem. Nie jest to finał, także na razie pozostawię ją dla siebie, jednak tylko jako smaczek powiem, że z pedałami i zapiętym modelem Garmin, jest to grubo poniżej 8 kg. Dla jednych będzie to powód do śmiechu, ale biorąc pod uwagę fakt, że zdjęte części znalazły nowych właścicieli i na tym etapie projekt nie wymusił wielkiego nakładu finansowego, dla mnie jest rewelacyjnie. Zobaczymy, jak to się będzie przekładało w praktyce.

Podsumowanie mojej przygody

Warto zaznaczyć, że samodzielne budowanie roweru może być nie tylko nie lada wyzwaniem, ale też świetną zabawą dla wszystkich miłośników kolarstwa. Pozwoli na stworzenie dokładnie takiego modelu, jaki potrzebujemy, a dodatkowo będziemy mogli eksperymentować z poszczególnymi parametrami. Dla niektórych będzie to sposób na zaoszczędzenie, jednak nie ma co się ograniczać. Polecam spróbować!

Osoby zainteresowane dalszym rozwojem sprawy zachęcam do śledzenia wątku, ponieważ pomysłów jest sporo. Tak samo, jak możliwości modyfikacji, które będą się pojawiały - jedne zapewne na dłużej, a inne tylko do porównania i testów. Niemniej jednak potencjał jest ogromny.

18+

Tajemnicza paczka… czyli unboxing Gianta XTC SLR 2 [Test roweru]

Jest poniedziałek, czyli dzień jak co dzień tylko z tych których nikt nie lubi… chyba że Ci, co mają przedłużony weekend bo pracują w sobotę w zamian za wolny poniedziałek. Ja akurat siedzę w pracy gdy dobija się do mnie na telefon Michał z MCSport.pl. Nie mogę odebrać ale zostawia wiadomość… Wysyłamy Ci rower… odczytuje wiadomość… myśle sobie fajnie, chyba fajnie, chociaż ostatnio słabo z czasem, ale zaraz, jaki rower… Ja przecież mam rower… tfu, rowery, a kolejnego przecież nie zamawiałem. Dzwonię do Michała. 

Michał zaskoczył mnie wiadomością - wysyłamy Ci rower

- haloooo Michał? Jaki rower, o czym ty do mnie rozmawiasz?

- No wysłałem Ci rower… fajny… zobaczysz jaki jak przyjdzie. Spodoba Ci się. Zrób z nim to do czego jest zrobiony a później daj znać czy aby na pewno się do tego nadaje. Tylko wiesz, bez litości, tak po twojemu…

- No dobra Michałku, ale chwilowo jestem bez czasu, ale ok, postaram się ogarnąć temat.

- dobra, spokojnie, czekam…

Wtorek rano… przychodzi mail z numerem do kuriera i informacją, że paczka będzie dziś doręczona. Dzwonię:

- halooo Pan kurier ?

- tak

- o której będzie Pan u mnie z tą paczką?

- po 15

- Kur** ,znaczy się ok, ale nie będzie nikogo, proszę wiec na jutro to przełożyć.

- ok, nie ma problemu.

Zadowolony, że nie ma problemu, ale niezadowolony że przesyłki u mnie nie ma oddaje się swoim obowiązkom.

Odbieram tajemniczą przesyłkę - już wiem, że to rower Giant

Paczka z rowerem Giant

Kolejnego dnia kurier zjawia się u mnie z samego rana. Odbieram tajemniczą przesyłkę. Wielki karton z rowerem w środku a na pudle wielki niebieski napis z logotypem Giant. Wow, Giant, to Giant, hmmm, stop. A co innego mógłby przysłać mi Michał. Przecież nie Michałki hehe. No dobra, znając swój temperament nie otwieram pudła, bo nie mam czasu, a wiem, że jak bym to zrobił to był bym odcięty od rzeczywistości do końca dnia. A obowiązki wzywają.

Trafia do mnie nowy MTB Giant'a

Czwartek zawitał, znowu dzień z pod znaków tych, w których szukasz czasu, żeby iść się „odlać”. Na szczęście wieczorem czas zwalnia. Dziecko zasnęło, wszystko inne zrobione, więc ok. Gdzie to pudło?

Wchodzę do garażu, wyciągam wcześniej wspomniane pudło. Jaram się jak 5 latek na widok nowej zabawki… otwieramy… I co? O shit, to MTB. Przysłał mi Talon na Gianta i balon myślę. Ale zaraz… Nie, jednak to nie Giant Talon… 

Powoli odpakowuję i wyciągam po kolei elementy tej rowerowej układanki… Dochodzę do ramy, wyciągam ją i ooooooooo, o ku***, o shit. Tak w skrócie po ocenzurowaniu wyglądała moja reakcja na zawartość pudełka. Michał… Wyciągam telefon i dzwonię:

-Michał….. co Ty zrobiłeś?

Już wiem, że to Giant XTC SLR 29er. Do niedawna marzenie

-…..

W słuchawce cisza ale wiem, że on już wie, że ja już wiem co przysłał. Tak, to Giant XTC SLR 29er. Wiedział dobrze, że się śliniłem do niego mocno, wiec postanowił chyba zrobić mi taką niespodziankę. 

Giant XTC SLR 29

Tak, to GIANT XTC SLR 2 29er

Jak wiecie nie jeżdżę już na co dzień MTB, ale stara miłość…

- fajny, co? 

- nie wiem, znaczy wiem, ale dopiero otworzyłem pudło. Zbieram narzędzia i biorę się za składanie. Michaś, dzięki… Bajo. 

Rozliczyłem się i wziąłem się za składanie roweru.

To jak spakowane są rowery od Gianta to poezja. Niektórzy może mieli tą przyjemność otrzymać taki rowerek, ale przeważnie to sklep jest odpowiedzialny za złożenie i przygotowanie roweru do jazdy. Mnie jednak Michał najwyraźniej darzy zaufaniem także ze strony serwisowej… No, mam nadzieje, że daje radę! :p 

Frameset Giant'a XTC SLR 29 jest w zasadzie złożony. Zostało tylko przednie koło i kierownica

Giant XTC SLR 29 na stojaku

Po wyjęciu w zasadzie złożonego framesetu, bo do ramy zamontowany jest już amor i tylne koło, mocuje go na stojaku. Osobno w paczce znajduje się przednie koło, sztyca z siodłem i kierownica. Wszystko należycie zabezpieczone. Samodzielnie musimy przykręcić zacisk przedniego hamulca, kierownicę, mostek, oraz manetkę blokady amortyzatora. Jasna sprawa także przednie koło oraz sztyce razem z siodłem. Po montażu zostaje nam regulacja hamulców, przerzutek i zalanie opon mlekiem, ponieważ koła dostajemy przygotowane pod system bezdętkowy. 

Zabrałem się za to późnym wieczorem kiedy już większość osób śpi lub ma taki zamiar, a problem zrobił się kiedy doszedłem na sam koniec mojej „pracy” i zabierałem się za uszczelnianie opon.

Zgubiłem gdzieś przejściówkę na zawór presta do kompresora i do dyspozycji miałem najzwyklejszą pompkę stacjonarną. Wtedy zacząłem się zastanawiać czy nie odłożyć tego na drugi dzień, ale postanowiłem spróbować.

Uszczelnianie opon Giant'a jest banalnie proste. Całość zajęła 5 minut

Uszczelnianie opon to była dosłownie formalność i nawet bez posiadania specjalnego zestawu zajęła może 5 minut na oba koła. Dla mnie 11/10. Wykręciłem zawory i opony na obręczach bez jeszcze wlanego mleka napompowałem do wartości 3bar aby dobrze „siadły” na rantach. Wypięcie pompki, wielkie sssssss. Teraz dołączone do roweru 2 butelki z mlekiem, każda 58ml, które maja dziubek coś na wzór kleju zwężający się ku końcowi, bez żadnych wężyków. Bez problemu z wykręconym zaworkiem możemy ich zawartość wlać do opon. Tak zrobiłem. Wkręciłem zaworki, nabiłem 2bary i już. Zero wycieków, zapoceń, nic. Złożonym rowerem przejechałem się kawałek, żeby zobaczyć czy wszystko gra i trąbi i zostawiłem do rana. Rano ciśnienie jakie podałem takie było, taże nawet dla mega amatora bez sprzętu zabieg banalnie prosty. 

Pierwsze wrażenie, jako że to rower ze średniej półki cenowej, wywarł na mnie bardzo dobre. Kolorystyka w mój gust, mimo że nie lubię matowych lakierów, bo gdzie bym tłustym nie dotknął to od razu świecące plamy się pojawiały, to wyglada naprawdę świetnie. Trzeba jedynie pamiętać, żeby przy czyszczeniu nie trzeć mocno, bo go po prostu wypolerujemy i straci swój matowy odcień.

Nie jestem także przyzwyczajony do baryłkowej regulacji napięcia linki od przerzutki umieszczonej bezpośrednio przy manetce, ale w zasadzie co za różnica czy przy przerzutce czy na drugim końcu. 

Złożony Giant XLR STC

Pierwsze wrażenie wywarł na mnie bardzo dobre. Giant XTC SLR 2 to kawał solidnej a zarazem ultralekkiej maszyny

Przyzwyczajony jestem także do miękkich szosowych grup napędowych i napęd 1x12 deore zamontowany w rowerze sprawia jak na razie wrażenie mega głośnego. Po odtłuszczeniu i wyregulowaniu napędu potraktuje go woskiem i zobaczę podczas użytkowania. 

Giant XTC SLR 2 to kawał solidnej maszyny, na razie więcej nic nie powiem, bo nie wiem czy tak samo dobrze jak wygląda będzie sprawdzał się w boju. Na pewno nie będzie miał lekko i sprawdzę go pod każdym kątem, łącznie z okolicznymi singlami i wymyślonymi przeze mnie „udziwnieniami” na potrzeby testu. Śledźcie bloga i czekajcie na fotorelację z testu, a teraz delektujcie się kilkoma kadrami z pierwszej lajtowej przejażdżki Giant XTC SLRem. Piona! 

18+

Giant Contend AR 1 disc – rowerowy paracetamol dla wielbicieli baranka

Dzisiaj chciałbym poruszyć drażliwy dla wielu temat uniwersalności rowerowej. Poniekąd wiemy, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do…  powiedzmy delikatnie do niczego. Tak niestety zazwyczaj bywa. Ale jak to jest w przypadku modelu Giant Contend? Wcześniej pisałem już co nieco na ich temat, gdy poruszałem wątek rowerów typu road plus, których to przedstawicielami są omawiane modele. Dzisiaj jednak chciałbym się skupić na konkretnie jednym modelu, jakim jest rower Giant Contend 1 i zmianach, jakie niewielkim kosztem możemy wprowadzić do niego.

Na początek zacznijmy od samej geometrii w podstawie i ogólnej charakterystyki tego modelu

Jak opisuje na swojej stronie Giant, Contend AR Disc to model, który został stworzony dla początkujących rowerzystów, pragnących polepszyć umiejętności jazdy po szosie. Rower Contend AR stanowi połączenie płynnej, responsywnej jazdy z możliwością zdobywania wymagających tras.

Zastosowano w nim integrację z hamulcami tarczowymi, a także spory prześwit na opony, wynoszący do 38 mm. Dzięki temu będziemy mieć pełną kontrolę nawet na trudnych i wymagających trasach. Co więcej, kompozytowa sztyca d-fuse doskonale pochłania drgania podczas jazdy, co przedkłada się na wygodniejszą i bezpieczniejszą jazdę.

Ja jednak nie zgodzę się z tym, że rower Giant Contend AR Disc jest przeznaczony dla początkujących rowerzystów, ponieważ swoją ceną i tym, co za nią oferuje, znajdzie odbiorców również w gronie starych wyjadaczy. Może służyć jako alternatywny sprzęt, a osoby, które szukają swojego jedynego konia do stajni, z pewnością usatysfakcjonuje swoimi możliwościami.

quote

Wszechstronny rower szosowy Giant Contend AR

Giant Contend AR 1

Jeśli chodzi o geometrię, to rama endurance z wyraźnym slopingiem i długą główką zapewni nam niezbyt agresywną pozycję, przekładającą się na komfort podczas dłuższych wycieczek. Kompozytowy widelec zadba o lepsze tłumienie drgań. Spora przestrzeń na opony umożliwia zamontowanie według producenta 38 mm, choć i podobno nawet 40 mm potrafi siąść. Przy tej szerokości kapcia komfort będzie niewiarygodny, jednak niestety trochę stracimy na dynamice.

Grupa napędowa Shimano 105 wraz z hydraulicznymi hamulcami tarczowymi daje świetne parametry. Stopniowanie przełożeń 2x11 z kasetą 11-34 i korbą 34-50 sprawia, że dostajemy sporo lekkich przełożeń, które pozwolą nam pokonywać wzniesienia z mniejszym wysiłkiem, ale i twardych przełożeń do utrzymywania wysokiego tempa nie zabraknie.

Rower szosowy Giant Contend - dla każdego czy dla nikogo?

To by było na tyle, jeżeli chodzi o najważniejsze informacje, a teraz jak widzę to ja. Rower Giant Contend nadaje się świetnie do złożenia czegoś pomiędzy typowym rowerem Gravel a Road Plus. Wystarczy naprawdę niewiele podrasować. W pierwszej kolejności zmieniam tylną przerzutkę na GRX810, czyli tą obsługującą 11-rzędowe kasety i dwa blaty z przodu. Ma ona sprzęgło, które będzie doskonale napinało łańcuch na nierównościach. Przerzutka jest w pełni kompatybilna z naszą grupą, także nic poza nią nie musimy zmieniać. Kierownica w moim przypadku występuje z delikatnym rozcięciem – flarą, dla wygodniejszego ułożenia rąk w dolnym chwycie. Opony 35c, jakiś semi slick Gravel - Vittoria Terreno Zero czy Panaracer Gravelking SS. Ewentualna możliwa jest zmiana korby na 32-48, ale to już naprawdę opcjonalnie. Co daje takie rozwiązanie?

Rower Giant Contend będzie idealny do podrasowania

Zyskujemy rower, który świetnie wygląda, nie ma prześwitów, jak na koło MTB przystało, tylko zachowuje walory estetyczne i aerodynamiczne, co w przypadku typowego modelu Gravel i opon 35c lub węższych, wygląda jak Nissan GTR na 15” felgach od Almery. Brak ograniczeń terenowych zapewniony został przez zastosowanie przerzutki ze sprzęgłem. Łańcuch będzie dobrze napięty i nie będzie obijał się o trójkąt nawet w trudnych warunkach terenowych. Przeprawa przez las czy pole nie będzie problemem. Wyboiste dziurawe drogi? Szutrowe szlaki? Żaden problem! Na asfalcie dzięki oponom typu semi slick o nie przesadzonej szerokości opory toczenia nie będą wcale dużo wyższe niż w przeciętnych oponach stosowanych w szosach Endurance. Komfort i możliwości staną się nieporównywalnie większe. Bez większych problemów na takim zestawieniu oblecimy przeciętną szosową ustawkę nie martwiąc się, że nam koledzy odjadą.

Giant Contend AR
quote

Przy odpowiednich kołach Contend AR sprawdzi się świetnie nie tylko na asfalcie

Żeby nie było tak słodko, to niestety plusy ujemne też się znajdą. Jeżeli jesteś fanem bike packingu, to niestety pole do popisu jest słabe w przypadku tego roweru, jakim jest Giant Contend. Nie zamontujemy na nim ani błotników, ani bagażników. Jednak pamiętajmy, że cały czas mamy do czynienia z przedstawicielem rowerów szosowych – to nie są rowery Gravel. Jeśli preferujecie takie rozwiązania, to zapoznajcie się z modelem, jakim jest rower Giant Revolt.

Podsumowań nastał czas! Czy warto wybrać ten model?

Sumując wszystkie za i przeciw dla mnie osobiście rower Giant Contend jest idealnym kompanem zarówno na całodniowe wypady, jak i do codziennej jazdy. To super alternatywa dla modelu gravelowego Giant Revolt w stajni szosowca. Otrzymujemy sprzęt, którym bez większych ograniczeń możemy się poruszać po wszystkich rodzajach nawierzchni, nie zmieniając jednocześnie właściwości jezdnych przewidzianych przez producenta.

O tym, jaki Giant Contend AR 1 jest świetny, może świadczyć jego popularność. Cena jest wygórowana, ale z pewnością ten sprzęt jest jej w zupełności wart. Aluminiowa rama poniesie nas wszędzie tam, gdzie tylko nam się zamarzy. Lekki rumak zagwarantuje nam szybkość, o jaką trudno w przypadku podobnych modeli. Jazda szosą stanie się niezwykle wygodne, ale też całkiem dynamiczna! Postaw na uniwersalny sprzęt i wybierz rower Giant Contend AR 1. Ciężko go będzie zdobyć, ale jak wam się uda to polecam na własnej skórze przekonać się o jego możliwościach.

Wybierając Contend AR możecie być pewni, że wasz budżet został dobrze spozytkowany, a rowerem będziecie się cieszyć przez długie lata.

18+

MC Freak Prolog

Siemanko.

Słowem wstępu, chciałbym Wszystkich Was przywitać i zaprosić do czytania i śledzenia felietonów o rowerach i wszystkim w koło nich się kręcącego.

Nie przedstawię się celowo, nie powiem czym się zajmuje, kim jestem lub kim byłem. Potraktujecie mnie jako jednego z nas - rowerzystów, z indywidualnym spojrzeniem na nasz świat. Jeśli szukacie tu informacji, inspiracji i ciśnięcia kitu, że wszystko jest kolorowe jak przed wyborami, to niestety nie tu i nie u mnie.

Przedstawię wam na mój sposób to jak co i z czym się je, co ja o tym myśle. Bez retuszu i bez koloryzowania, z dystansem i odrobiną humoru. Nie będziemy kolejnymi blogowymi influencerami gdzie kody photoshopa wylewają się niczym hasła wściekłego tłumu na ulicy.

Koń jak wyglada każdy widzi, ale rower jaki jest nie każdy wie. No dobra, wie, ale na swój sposób i na tyle na ile go to interesuje. Jako zapalony amator kolarstwa postaram się Wam przybliżyć świat dwóch kółek, żebyście upalali się nim niczym wyluzowany ziomek w jednej z bram w centrum miasta przed imprezą.

Postaram się przybliżyć wam świat dwóch kółek - bez owijania w bawełnę

rysunek rower gorski

Nie zgodzę się z Franzem i uważam, że na naszym podwórku chłopakom brakuje trochę luzu i ruszają się jak żelbetonowy kloc, dlatego właśnie my się trochę pogibamy.

Teraz siadamy wygodnie, ściągamy buty, łyk tego co mamy pod ręka i lecimy.

18+

Daleko od szosy… poznajemy kategorię rowerów road plus

Dzisiaj trochę przemyśleń na temat rowerów z kategorii potocznie zwanej road plus.

Co to takiego? W przeciwieństwie do graveli i ich reprezentantów z serii rowerów Giant Revolt i Giant Revolt Advanced nie mamy wcale do czynienia z czymś co powstało w niedawnym okresie. Rowery określane mianem road plus to nic innego jak szosowe rowery długodystansowe czyli Endurance, które po przez to, że wyposażone są w hamulce tarczowe, umożliwiają nam montaż dużo szerszych opon. Co prawda nie wsadzimy tam kapcia gravelowego 40-45mm ale standardem już jest możliwość zastosowania opon o średnicy 35-38mm. Co daje nam takie rozwiązanie? Przede wszystkim oszczędność na wizytach u stomatologa jak nam plomby z zębów wypadają od jazdy po drogach które swoją jakością wołają o pomstę do nieba.

Komfort podróżowania zwiększa się diametralnie, ponieważ stosując większy balon jednocześnie schodząc z ciśnieniem dostajemy duża dawkę amortyzacji która jest naprawdę bardzo odczuwalna. Dodatkowo opory toczenia na takich oponach nie zmieniają się na tyle, żeby utrudnić nam rozwijanie dużych prędkości. Skłamał bym jak gdybym chciał Wam wmówić że kompletnie nie jest odczuwalna zmiana dynamiki, bo tak nie jest. Rower będzie rozpędzał się trochę wolniej, ale do utrzymania stałej prędkości nie będziemy musieli wcale używać większej energii. Czy zatem będziemy wolniejsi? Zdecydowanie nie! Może wydawać się to na pozór dziwne, ale będziemy szybsi. Dziwne? Jasne że tak, lecz tylko na pierwszy rzut oka. Analizując sytuacje spieszę wam z logicznym i popartym testami wytłumaczeniem dlaczego tak się stanie. Mianowicie jadąc rowerem ubranym w wąskie oponki myślimy zwalniać przed dziurami a niewielkie nawet nierówności potrafią mocno nas spowalniać. W sytuacji gdy założymy szerszą oponę przez te same nierówności przelatujemy jak przez reprezentacje San Marino która nie robi na nas większego wrażenia i zyskujemy czas nie tracąc prędkości. Tosz to niespodzianka jak by to Pawlak skomentował.

Plusów ciąg dalszy. Używanie szerszych opon daje nam nie tylko komfort poruszania się po „polskich drogach” (czytaj; słabej jakości asfalcie wyłożonym na wzór kraterów księżycowych przy aprobacie Pana Twardowskiego), ale także możliwość jego opuszczenia. Ścieżki rowerowe, kostka brukowa nie będą już nas przyprawiały o dreszcze, a najechanie na krawężnik nie spowoduje wstrząsu mózgu i łapania co chwila kaporów. Czy to koniec? Skądże znowu… posuniemy się o krok dalej i zjeżdżamy ze ścieżki rowerowej wprost na szlaki leśne i drogi szutrowe gdzie spokojnie dalej komfortowo możemy jechać dalej. Wiem, że teraz pierwsza myśl w waszej głowie to gravel. No niestety jeszcze nie gravel, ponieważ dalej lecimy sportowym rowerem wytrzymałościowym a nie maszyną do zabijania szlaków na dwóch kołach. Tutaj ogranicza nas geometria i prześwity. W terenie ten rower już sobie nie poradzi, a ze względu na to że po zastosowaniu możliwie najszerszych opon miejsca na przyklejające się do opon błoto już nie znajdziemy. Co nie zmienia faktu, że w sprzyjających warunkach możemy dalej się przemieszczać poza asfaltem.

Giant Contend i Giant Defy to nazwy modeli które nawet laik rowerowy kiedyś słyszał. Jednak te modele w ostatnich latach przeszły spory lifting i podzielono je na kolejne podkategorie.

Giant Contend AR to rower szosowy endurance zaliczany do kategorii road plus przez zastosowanie hamulców tarczowych i możliwości upchnięcia szerszego kapora. Skupmy się tym razem na samej geometrii, niż na porównywaniu konkretnych modeli bo kilka ich mamy do wyboru m.in. Giant Contend AR 1 Contend AR 2 i najwyższy model AR0. Różnią się one osprzętem ale porównania, wady i zalety poruszę innym razem. Contend AR posiada aluminiową ramę o geometrii endurance. Pozycja na rowerze nie wymusza wyciagnięcia i pochylenia jak ma to miejsce chociażby w wyścigowym modelu TCR. Zaliczamy ją do pozycji bardziej wyprostowanych i zrelaksowanych, gdzie pokonywanie tras nawet powyżej 100km o ile nogi pozwolą nie będzie robiło na nas większego wrażenia.

Giant Defy przeszedł transformację niczym Super Sajan z Dragon Balla i dostał dodatkowo przydomek Advanced, czyli wiemy że mamy do czynienia z ramą wyprodukowaną z włókna węglowego. Wiec jest sztywniutko jak u Pioruna po towarze, wytrzymałość której nie powstydzili by się inżynierowie silnika 1.9tdi umiejscowionego w passacie b5 a pochłanianie drgań porównywalne go pneumatycznego zawieszenia adaptowanego w Bmw serii 7. Podobnie jak u aluminiowego siostrzeńca mamy geometrię endurance z ta różnica, że już technologie zastosowane w tym koniku są na wyższym poziomie co idzie współmiernie z ceną. Tak samo dzielimy je na modele Defy 3, 2, 1, 0 i odliczając kolejno nasze grupy osprzętu rosną.

Podsumowując wiemy już czym są rowery z kategorii road plus i analizując swoje potrzeby i styl jazdy możemy zdecydować czy ten segment jest dostosowany do naszych potrzeb.

Jeżeli interesuje Cię tematyka rowerowa i wszystko co z nią związane zapraszam do śledzenia kolejnych przemyśleń i publikacji.

 

18+

Giant Revolt 2 jako alternatywa dla roweru Crossowego i Szkolenie Poligonowe

Słoń w składzie porcelany, czy Giant Revolt 2 jako alternatywa dla roweru Crossowego i Szkolenie Poligonowe

Dzisiaj zastanowimy się, czy rowery z segmentu gravelowago, takie jak Giant Revolt 2, mogą posłużyć nam jako baza do stworzenia uniwersalnego roweru codziennego użytku. Czy ma to sens, czy to moda na kolejnego odgrzewanego kotleta?

Chcę się skupić tym razem na aspekcie typowo użytkowym z perspektywy przeciętnego Kowalskiego i zaproponować trochę inne rozwiązanie i alternatywę dla roweru crossowego, którą będzie uniwersalny rower aluminiowy Giant Revolt 2.

Rowery Giant sprawdzą się na wiele okazji

Oferowany Giant Revolt 2 to najtańszy model spośród gravelowej oferty Gianta, który według mnie mimo tego, że jest pełnoprawnym gravelem, daje nam pewne kompromisy i możliwość utorowania sobie własnej ścieżki rowerowej, którą będziemy chcieli podążać. Jest światełkiem w tunelu, na którego końcu mamy nadzieję, że nie zaskoczy nas syrena nadjeżdżającego pociągu.

Giant Revolt 2 to doskonały rower do codziennego użytku i na dalsze wyprawy

Giant Revolt 2

Popularne crossówki nie są w stanie zostać wyparte z rynku przez żadne inne rowery, ponieważ są najprostszym i najbardziej uniwersalnym rozwiązaniem, jakie istnieje. Jednak nowa fala przynosi nam szutrowy zawrót głowy, który może być uzasadnioną alternatywą dla wielu użytkowników jednośladów. Na celownik nieprzypadkowo wziąłem rower Giant Revolt 2, ponieważ jest on idealną bazą do wkroczenia w nieznany nam świat, który da nam możliwość poznania nowych wrażeń z jazdy i sprawi, że coraz częściej będziemy decydowali się na wykorzystywanie roweru nie tylko do celów codziennego przemieszczania się.

Jak wygląda mocowanie hamulca flatmount?

Gravel jest naszym żołnierzem. Sytuacja wygląda tak, że dostajemy takiego rekruta, który wstępuje do naszej armii. Jest młody, prężny, gotowy na wyzwania. Ma wysokie morale i chęć doskonalenia się. Ale przychodzi z ulicy i musimy mu pomóc. Od nas tylko zależy czy zostanie on komandosem Navy Seals, czy też zwykłym szeregowym po służbie zasadniczej. W przypadku modelu Giant Revolt 2 szkolenie i adaptacje przeprowadzać będziemy na podstawie nie tylko naszych umiejętności i wyznaczonych zadań, do których ów rekrucik będzie wyznaczany, ale w głównej mierze od wyposażenia, jakie mu damy.

Jest to dobre porównanie, bo kupując takiego Gianta Revolta 2 dostajemy świetną bazę, a od nas będzie tylko zależało jak ją
przygotujemy i do jakich zadań będzie się nadawał.

Revolt to doskonały rekrut

Czy szukasz roweru doskonałego do jazdy wyczynowej?

W modelu Giant Revolt 2 mocowanie hamulca flatmount zapewnia dźwignia Shimano Sora. Takie mocowanie hamulców pozwala na lepsze dopasowanie na adapterze.

Jak wygląda przerzutka tylna? To Shimano Sora - long cage. A przerzutka przednia? Również Shimano Sora. Z kolei widelec kompozyt Advanced i karbonowa rura sterowa OverDrive stanowią idealne połączenie, dzięki któremu rower Gravel posłuży bezawaryjnie przez długi czas. Jak prezentują się obręcze? Giant S-X2 Disc - taki zestaw właśnie znalazł się w modelu Giant Revolt 2. Mechanizm korbowy FSA Vero Pro, 32/48 sprawia, że rower Giant Revolt 2 nie ma sobie równych.

Mocowanie hamulców flatmount, wspornik siodła, mechanizm korbowy i nie tylko

Pod bramą naszej jednostki stawia się zwarty i gotowy.

  • Ma ze sobą lekką, aluminiową ramę o wygodnej geometrii, która już na pierwszy rzut oka mówi nam, że lubi wyzwania i zniesie dużo. Wyposażona w system sztywnych osi daje perspektywy na późniejszy rozwój, a i widać, że od razu będzie zwarta i gotowa do ciężkich ćwiczeń bez kompromisów.
  • Kompozytowy widelec, łącznie z rurą sterową a także ze sztywną osią, gotowy na pochłanianie nierówności i dający ulgę ręką podczas przemierzania przeszkód na drodze rozwoju.
    Mocny gracz. Dużo zniesie i ciężko będzie go złamać.
  • Obuwie w jakim się stawił to koła Giant S-X2 w standardzie 700c z oponami Giant Crosscut AT 2 w systemie tubeless, od razu zalanych mlekiem, które w razie otarć zaleczy rany i pozwoli na dalszą wędrówkę.
  • Napęd za który odpowiada grupa Shimano Sora zmodyfikowana o korbę FSA o stopniowaniu 48-32, która nieco lepiej pozwoli nam przemieszczać się wykraczając poza teren zurbanizowany.
  • Hamulce to tarczowe mechaniczne tektro, które są niezawodne i w miarę skuteczne, nie straszne im zróżnicowane warunki terenowe i pogodowe. Na wyraźną komendę staną, ale musimy liczyć się z tym, że nie wykonują komend tak szybko i sprawnie jak hydrauliczne. Jednak na początek nam zupełnie wystarczą.
  • Klamkomanetki z grupy Shimano Sora, pozwalają nam sprawnie zmieniać przełożenia, są nieskomplikowane i w parze z mechanicznymi hamulcami tworzą zgrany duet. W razie gdyby poległy w nieznanych okolicznościach wymiana nie zrujnuje naszego budżetu (jak to może być w przypadku grup hydraulicznych).
  • Wygodne siodło bez kompromisów, Giant Aproach, to siodło wykorzystywane również m.in. w jednostkach specjalnych z grupy Giant Advanced Revolt 1, 2, 3, 0.
  • Wspornik siodła w standardzie d-fuse - aluminiowy. Ma on dodatkowo pochłaniać drgania. Jest to wyczuwalne wyraźniej w kompozytowej wersji z grupy Giant Advanced, można doposażyć, ale na początek nie ma sensu!
  • Kierownica z delikatną flarą - daje nam pewne prowadzenie w chwycie dolnym i poprzez rozgięcie pewniejsze prowadzenie w terenie. Rozgięcie jest delikatne, co sprawia, że nie wyglądamy i nie czujemy się dziwnie i spełnia swoje zadanie.

Szkolenie wstępne Giant Revolt 2

Nasz rekrut, wraz ze swoim oporządzeniem, jest w stanie wybrać nas na pierwsze ćwiczenia. Nieistotne czy będzie to marsz przez miejską dżunglę, czy przeprawa przez las - daje sobie świetnie radę. Spokojnie dojedzie z garnizonu na poligon i będzie w stanie realizować podstawowe zadania.

Szkolenie doskonalące Giant Revolt 2

Gdy tylko nasz rekrut dokończy szkolenie podstawowe i już będziemy znali jego mocne i słabe strony jesteśmy w stanie doposażyć Giant Revolt 2 w dodatkowe wyposażenie i rozwijać w kierunku tego, w jakim celu będziemy go wykorzystywali.

Jeżeli będą to miały być szybkie akcje w mieście ważne będzie, żeby miał szybkie i wygodne buty. Warto wtedy zainwestować w opony bez bieżnika lub opony typu semi slick. Pozwolą nam one zredukować opory toczenia i sprawią, że nasz wojownik będzie sprawniej i szybciej poruszał się po ulicy nie tracąc przy tym komfortu. Opony typu semi slick pozwolą także na przeprawy przez las i delikatny teren, gdzie rekrut będzie czuł się pewnie, nie uślizgując sie na liściach czy lekko wilgotnej ścieżce.

Warunki pogodowe - jeżeli wystąpią te mniej sprzyjające, jak deszcz czy nawet śnieg, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wyznaczać nowe zadania dla naszego podopiecznego. Możemy zapewnić sobie wtedy komfort suchości poprzez zamontowanie błotników. Rama wyposażona jest w otwory montażowe które nam w tym pomogą.

Dalsza wyprawa też nie jest problemem, możemy doposażyć się w bagażniki i torby bikepackingowe, które zamontujemy bez problemu. Mamy dodatkowe otwory montażowe w widelcu i na ramie, które nam tą sprawę ułatwią. Zabierzemy wtedy ze sobą niezbędne wyposażenie, które pozwoli nam przetrwać w każdych warunkach nawet przez kilka dni, a wygodne ich rozmieszczenie nie popsuje nam komfortu dalekiej wędrówki.

Dalsza wyprawa nie będzie dla Revolta problemem

Wyprawa rowerowa

Szkolenie zaawansowane Giant Revolt 2

Jeżeli stwierdzimy, że jednak czujemy się już silni i chcemy podążać w stronę rozwoju i wykonywać zadania specjalne, powoli możemy wymieniać nasz osprzęt Giant Revolt 2, który pozwoli nam na jazdę w cięższym terenie z większym komfortem i efektywnością. Musi być to jednak zabieg przemyślany, ponieważ czasem bywa kosztowny, ale odpłaca się niezawodnością i odpornością na każde warunki terenowe.

Przyjedź mamo na przysięgę!

Czyli nasz Giant Revolt 2 ukończył podstawowy kurs i jest gotowy do walki. Jak go wykorzystacie to już Wasza indywidualna sprawa (jako dowódców), ale sami widzicie, że możliwości są spore, a nasz zawodnik chętnie chce współpracować. Teraz kwestia tego, jaką dalszą drogę rozwoju wybierzemy dla naszego wojownika Giant Revolt, ale wiemy już, że nawet na samym początku jego kariery jest on w stanie sprostać wielu zadaniom i na pewno nas nie zawiedzie.

Dowódco! Teraz twoja kolej na rekrutację swojego żołnierza!

Czołgiem!

18+

Czy Giant Talon to rower Cross-country, tzw XC, czy jeszcze nie

Wygrałeś Talon na ....Rower i balon, czyli o tym czy Giant Talon to rower XC czy jeszcze nie?

Co to właściwie jest to XC? Cały szum i moda na popularne rowery Cross-Country zaczęła się już dawno temu, ale chyba najgłośniej zrobiło się, kiedy tacy zawodnicy, jak nasza Maja Włoszczowska zaczęła zdobywać trofea na arenie międzynarodowej. To u nas normalne... Nasz piękny kraj i mentalność jest tak pięknie zakorzeniona, że interesujemy się szczególnie tymi dyscyplinami, w których nasi rodzimi zawodnicy osiągają sukcesy, a żeby nie zostawić po sobie czarnej plamy trzeba, jak śpiewał Grzesiu Markowski "ze sceny zejść niepokonanym".

Rowery cross, MTB i nie tylko

Nie tyczy się to tylko sceny kolarskiej, ale każdej dziedziny sportu, a nawet twierdzę, że wszystkiego. Zaprzyjaźniony pan Waldek, który odgrywa poranny hejnał pod moim osiedlowym sklepem, kategoryzuje w ten sposób nawet spożywane przez siebie trunki, mówiąc, że jeden to już się popsuł, nie smakuje jak kiedyś itd. Szanuje gościa, w końcu czuje się ważny przy nim. On nazywa mnie kierownikiem za 2 zł, nigdzie tak tanio człowiek się nie dowartościuje. Ale nie o tym dzisiaj.

XC to rodzaj wyścigu wykorzystującego rowery MTB. Zawodnicy jadą po przygotowanej wcześniej przez organizatorów trasie, na której napotkają naturalne przeszkody terenowe: kamienie, błoto, piach, strome zjazdy, podjazdy itp. Takie zawody są idealną okazją do wykorzystania przez zawodników swoich umiejętności na zjazdach rowerem.

Wyścig cross-country

Cross-contry to wyścig na rowerach górskich rozgrywany na pętlach pokonywanych wielokrotnie. Efektem tego są niezwykle widowiskowe i emocjonujące zawody kolarskie.

Maratony MTB jako ewolucja XC

W odróżnieniu od klasycznego Cross Country, maratony charakteryzują się dłuższymi trasami, na długich rundach, a każdy uczestnik ma możliwość wyboru odpowiedniego dystansu dla siebie. Trasy mają różną długość w zależności od poziomu. Jest to świetna sprawa, ponieważ nie czując się na siłach możemy wystartować w wyścigu amatorskim na dystansie 20km albo 40km z zawodnikami na naszym poziomie i poznać ten dreszczyk emocji i rywalizacji. A jak poczujemy się silni to lecimy w stawce z prosami za 80-100km. Dla kogo ten sport i dlaczego Giant Talon 0 i starty w zawodach? Zawody i rywalizacja jest dla każdego i będę to zawsze powtarzał w koło. Jak ktoś jest innego zdania to szanuje.. tam są drzwi wy***jdź.

Starty w zawodach przede wszystkim pozwalają sprawdzić samego siebie, swoją wolę walki... czy jesteśmy tak twardzi jak Najman i pomimo samych porażek nadal próbujemy... hehe, może akurat to zły przykład. Na pewno do tematu trzeba podejść racjonalnie i na luzie. Startuje - kończe wyścig - nieważna lokata, dojeżdżam do mety i jest zajebiście.

Jakie rowery cross-country wybrać?

Nie ma co przejmować się wszystkimi innymi opiniami - lepiej zdecydować się na takie rowery MTB do zawodów, na których będzie nam się zwyczajnie wygodnie jechać!

Teraz pojawia się on... cały na ... niebiesko, czyli Giant Talon 0. Piekielna maszyna wynajęta ze stajni samego belzebuba, wykłuwana z "amelinium" na 6 poziomie hadesu.

Czemu on i czy to pełnoprawna super maszyna do zawodów xc dla prosów? No nie... Jest to rower któremu do bolidów dla zawodowców sporo brakuje. Bardzo sporo... Więc dlaczego o nim mowa? A no dlatego, że my nie jesteśmy zawodowcami ale chcemy wejść w ten świat i nie sprzedawać połowy rzeczy z domu. A widok komornika to nie jest raczej fajna sprawa.

Nie ulegajcie głupiemu gadaniu, że jak coś nie jest z najwyższej półki to się do niczego nie nadaje. Większych debilizmów to ja w życiu nie słyszałem, a są to kwestie powtarzane niestety nawet przez sprzedawców w sklepach, którzy wam wciskają rowerki których nie potrzebujecie tylko dlatego, żeby nabić targety... rzadki przypadek, ale jednak się zdarza.

Co jest najważniejsze podczas wyścigu po szlakach?

Tutaj mam mały flashback kiedy to w czasach szkolnych na zawodach w kolarstwie przełajowym mój kolega wygrał cały cykl.... jadąc na BMX....

Tak, serio, objeżdżał wszystkich gości na BMXie.

Co prawda były to czasy, że każdy jechał na tym co miał, ale były MTB, przełaje i inne wynalazki, a on na rowerku z kołami 20'' pokazał reszcie, że liczy się talent, siła i wola walki, a nie sprzęt. Talon jednak nie jest małym rowerkiem do wygłupiania się. Jego korzenie wyrastają z tego samego miejsca co Fathom czy XTC, z tą różnicą, że także połknął on nieco z Roam'a.

Idealny rower MTB do zawodów

Ten MTB jest mocno uniwersalny jak ROAM, ino trochę bardziej górski i na więcej pozwala. Przede wszystkim jest w przystępnej cenie w stosunku do tego, co nam oferuje. Żeby porywalizować na poziomie amatorskim wystarczy aż nadto. Geometria pozwala śmiało na starty. Giant wyraźnie rozgranicza linię rowerów MTB zarówno dla amatorów, jak i zawodowców, z czego inni producenci rezygnują często z powodów... hm marketingowych stosując tylko numerki przy modelach, które Januszów i Grażynce nic nie mówią, ale mogą się w towarzystwie pochwalić posiadaniem takiego czy innego modelu... Giant Talon daje nam już pełnoprawną grupę rowerów, w których napęd MTB to 1x12. To jednoślad ze średniej półki, który efektywnie działa w terenie... Czym się różni więc od tych z najwyższej półki? Przede wszystkim wagą.

Stwórzcie najlepszy cycling team!

Będąc jednak na takim poziomie jakim jesteśmy, zaczynając swoją przygodę z XC, nie jest to dla nas priorytetem. Dla wielu problemem jest ich własna masa, którą to rower pomoże nam zredukować. Amortyzacja o którą dba przyzwoity uginacz o skoku 100mm ... czyli standard w XC. Jeżeli nam się uda dopaść to nawet trafimy wersję powietrzną, którą osobiście polecam ze względu na jakość pracy. Znowu zapewne zastanawiacie się czemu w wyższych modelach też są amorki powietrzne, a jednak wszystko kosztuje kilka razy więcej... i znów chodzi o wagę, nieco więcej możliwości regulacji, sztywność, standard 12x na sztywnej ośce, wykorzystane materiały do produkcji i osobne komory ugięcia i odbicia... Jeżeli nie wiecie o czym mowa to nie dziwne, bo na serio wam jako zaczynającym swoją przygodę z rowerami MTB zbyt dużo to nie da.

Dobry, lekki sprzęt MTB zapewni wygodną jazdę

Taki amortyzator co jakiś czas trzeba serwisować, a jest z nimi tak jak z luksusowymi samochodami. Amorek kosztuje czasem tyle co przeciętny rower, fajnie bo mamy mega sprzęt, ale to trochę jak z Sebiksem i jego Bawarką, kupi na kredo, spłaca z pińcet plus które łyknął na bąbelki, ale jak sie zdupi to rynce rozkłada i drutuje z Wojtasem u zioma w garażu. Koła... no tu mamy już ciekawy temat bo do Talona zapakowali nam 29er na oponie 2.4, co u większości producentów nie jest standardem, a nam daje mocną przewagę w terenie.

Przeważnie do amatorskich ram pakują max 2.2, co nie jest złe, ale już nas ogranicza. Pozycja na rumaku nie jest jeszcze agresywnie pochylona niczym Piotrek żyła na rozbiegu skoczni, więc użytkując rower codziennie do zwykłej jazdy nie będziemy zmuszeni spoglądać na świat z pod brwi martwiąc się, że jadąc na luzie w rozpiętej bluzie ktoś pomylił nas z batmanem gnającym ratować Gotham City. Kręgosłup u osób z mniejszą mobilnością podziękuje serdecznie jak rząd za oddawane podatki. Ale też nic straconego, bo jak będziemy chcieli być bardziej PRO to trochę kombinacji z mostkiem i lecimy. Spowalniacze... za hamulcowanie odpowiadają tu pełna hydraulika...przyzwoitej jakości hamulce na tarczach 180mm przód i 160mm tył dają nam pewność, że zadziałają w każdych warunkach.

Za hamowanie odpowiada pełna hydraulika

Tarcza hamulca tarczowego

Deszcz, błoto i piach to warunki, gdzie w dzisiejszych czasach hydraulika jest jedynym prawilnym rozwiązaniem i daje nam bezpieczeństwo, że jak coś nagle spowoduje potrzebę zatrzymania się to tak się stanie. Dodatkowo dają nam dobrą modulację, czyli czucie klamek i siłę hamowania.

Ku końcowi i obiektywna ocena sytuacji. Rywalizacja sportowa jest dla każdego i liczy się nasz fun przede wszystkim. Robimy to dla siebie i dla bicia własnych rekordów, pokonywania naszych słabości i realizowania swoich celów.

Jeżeli jakiś Mietek zapyta po co startujesz jak dojeżdżasz pod koniec stawki, a sam siedzi na ławeczce pod blokiem otwierając kolejnego harnasia, to pomyśl co powiesz 70-letniemu dziadkowi który kończy kolejny maraton jako ostatni? Gdzie 20 latek w dzisiejszych czasach ma przeważnie problem przebiec jakikolwiek dystans, chyba że na kompie albo konsoli.

Panie, a czemu ten Giant Talon 0? Nie da się taniej? Dać się da, o innych modelach i do ich porównań wrócę w kolejnych artykułach, ale skupiając się na tym konkretnie modelu mówię Ci, że za przyzwoitą cenę dostajesz sprzęt który wykorzystasz na co dzień, nie zrujnuje twojego budżetu, serwis nie pochłonie majątku, pozwoli zacząć przygodę ze ściganiem się i będzie służył wiele lat bez potrzeby dodatkowych inwestycji.

18+

Jak poznałem Giant Roam 1 - omawiamy rowery crossowe.

Chytra Baba z Radomia, trzy Cytryny i droga donikąd. Czyli jak poznałem Giant Roam 1 - omawiamy rowery crossowe.

Rowery crossowe to co prawda nie moja bajka, ale dzisiaj opowiem o swoich doświadczeniach z tym modelem. Rowery są moją pasją i nie zamykam się w wąskim kręgu uważając, że szosa to król dróg niczym Andrzej Gałecki - fanatyk wędkarstwa uznaje tylko szczupaka za króla wód ;)

Jaki rower crossowy wybrać?

Wróćmy jednak do Roama, a raczej Karola (bo on jest szczęśliwym lub mniej posiadaczem tego roweru), a ja z ciekawości miałem okazje trochę na nim pojeździć i przetestować komfort jazdy.

Karol kupił rower w sklepie, świadomie lub mniej, ale kupił. Tak o po prostu poszedł do sklepu i wyszedł z Roamem. Nie byłoby w tym nic dziwnego, pomijając fakt, że akurat udało mu się dostać rower od ręki, a nasz Karolek nie wiedział w zasadzie, jaki chce rower i jak chce go użytkować.

Zaproponowali mu rower crossowy i wydaje mi się, że to akurat było idealnym rozwiązaniem. Karol dojeżdża rowerem do pracy i czasem wyskoczy do biedry po 4-paka, chociaż chyba częściej to drugie, bo jak ma na rano, to mu się pedałować nie chce, a tym bardziej wstawać wcześniej, ale sam znam to z autopsji. Raczej więc nie spotkamy go na leśnych ścieżkach - prędzej na ścieżkach rowerowych.

Przyszedł weekend, wakacje, sierpień i padła propozycja, żebym dołączył do grupki moich znajomych i pojechał na wielką wyprawę na rowerze po bezdrożach. Podróż życia czy też inne bicie personalnego rekordu w kilometrach przejechanych jednego dnia. Trasa zaplanowana, prowiant w plecakach, zapas wody i mordercze 80 km przed nami.

Przed nami mordercze 80km - czas poznać najlepsze rowery crossowe

Wycieczka rowerowa

Niektórzy, jeżdżąc rowerem kilka razy w roku, traktują takie wycieczki jako walkę z własnymi słabościami. Szanujemy! W tym okresie akurat nie posiadałem roweru, który nadałby się na ten wypad i wtedy… eureka, pożyczymy Roama od Karolka. Wypad się udał, niektórzy leczyli tydzień zakwasy, ale było warto.

Czy rowery crossowe są dostosowane do potrzeb każdego rowerzysty?

Natomiast ja bogatszy o nowe doświadczenia zbudowałem sobie całkiem nowy światopogląd na temat popularnych crossówek. Giant nie wywołał na mnie wrażenia niczym pierwszy raz ujrzana Pamela Anderson wybiegająca do wody w kostiumie ratownika (kto z tamtych czasów wie, o czym mówię), jednak to tylko aspekt wizualny. Rower ogólnie jest ładny, ma odpowiedni rozmiar koła i nawet jeździ.

To na pierwszy rzut oka, ale od strony technicznej i użytkowej mocno mnie zaskoczył. Niby taki trochę MTB, niby miejski, a jednak cross łączy cechy obu. Mega wygodna pozycja, siedziałem jak na fotelu w domu, wyprostowany jak na gimnastyce korekcyjnej - ogólnie odczucia względem tych rowerów pozytywne.

Dobrze wyposażone jednoślady i potrzebne akcesoria

Mój egzemplarz to dokładnie Giant Roam 1 Disc, którego rama jest bardzo smukła! Producent zadbał o zastosowanie tarczówek. Ba! Hydraulicznych nawet. O niewypadanie plomb z zębów na nierównościach dba tu powietrzny amortyzator o skoku 63 mm. Niby śmieszny skok, ale uwierzcie mi - w połączeniu z kapciem 42 mm na obręczy 700c robi robotę, a ujeżdżając tego byczka po okolicznych szuterkach czy lasach odczujecie podczas jazdy sporą ulgę dla rąk i barków. To bez porównania zupełnie inna jazda niż po asfalcie! Pokonywanie kocich łbów czy jazda górskim torem to coś wspaniałego. Błotniki nie będą tu potrzebne.

Rowery crossowe będą bardzo komfortowe podczas jazdy po mieście i nie tylko

Fabryczne opony Crosscut mają ciekawy bieżnik, bo na prostej drodze przez miasto generowały dosyć niskie jak na ten typ opony opory toczenia i nie emitowały huku startującego odrzutowca, jak typowe oponki w góralu. Z kolei rozmiar koła też jest imponujący! Na prostej można sporo odjechać znajomym na mtb-kach, a różnice widać wyraźnie podczas jazdy z górki. Tam, gdzie inni pedałują, aby osiągnąć najlepszą prędkość, my się toczymy, a w skrajnych przypadkach hamujemy co by nie odłączyć się od grupy.

Downhill - zjazdy rowerowe

Różnicę między Roamem a resztą wyraźnie widać podczas zjazdów

Rowery crossowe nie mają sobie równych

Podsumowując - Karolkowi rower wystarczy, przez pole przejedzie, do sklepu dojedzie, w lesie da radę, szutry mu nie straszne, więc jeżeli chcecie kupić rower crossowy uniwersalny niczym zestaw narzędzi z marketowej promocji to nie ma się nad czym zastanawiać. Bierz Roama i "będzie Pan zadowolony".

18+

Czapka pod kask rowerowy - najważniejsze informacje

Nieodłączną częścią rowerowej stylówki od zawsze były specyficzne czapeczki z krótkim daszkiem. Kolarze, zwłaszcza szosowi, bardzo często posiadają te charakterystyczne nakrycia głowy. Nie chodzi tu jednak tylko o wygląd, czapeczki kolarskie posiadają szereg zalet, postaram się tutaj wyszczególnić niektóre z nich.

Czapka pod kask rowerowy, jaką wybrać?

Zacznijmy od najważniejszej rzeczy, mianowicie czym uwarunkowany jest wygląd czapeczek kolarskich. "Śmieszny" wygląd czapki z daszkiem pod kask rowerowy wynika z jej przeznaczenia. Czapki te wykonane są zazwyczaj z cienkiego, elastycznego materiału, który bardzo ściśle przylega do głowy. Są uszyte w ten sposób, aby łatwo dało się na nie założyć kask, i nie uciskały dodatkowo głowy. Profesjonalni kolarze używają ich przez cały rok, lecz można wyróżnić dwa typy, te na ciepłe dni, oraz te, które zakładamy gdy zaczyna robić się chłodniej.

Profesjonalni kolarze noszą czapeczkę pod kask rowerowy przez cały rok

Profesjonalni kolarze

Czapka pod kask rowerowy na lato, czy to ma sens?

Czapka z daszkiem zazwyczaj kojarzy się ze słońcem, daszek osłania naszą twarz przed promieniami słonecznymi i zapewnia lepszą widoczność. Oczywiście, jest to jeden z głównych powodów dla których nosi się czapeczkę kolarską w ciepłe dni. Nie jest to jednak największa ich zaleta.

Najistotniejszą funkcję jaką pełnią czapeczki gdy jest gorąco jest zatrzymywanie spływającego potu. Kiedy dajemy z siebie wszystko na rozgrzaniej szosie pot może lać się z nas litrami. Czapeczka wykonana z chłonnego materiału zapewni doskonałą ochronę naszych oczu przed spływającym słonym potem, który jest słony, a co za tym idzie irytujący dla oczu. Czapka pod kask na lato może się to okazać nieoceniona, zwłaszcza gdy jeździmy w okularach i nie chcemy stracić widoczności.

Czapka rowerowa

Czapka rowerowa pod kask przyda się również w lato - zatrzyma spływający pot i zwiększy komfort

Czapeczka pod kask rowerowy skutecznie chroni przed wiatrem. Ma to szczególne znaczenie kiedy jeździmy naprawdę szybko, na przykład podczas długich zjazdów w górach. Wtedy czapeczka okazuje się drobnym, ale niezmiernie ważnym elementem naszego wyposażenia. Amatorzy jazdy MTB rzadziej stosują czapeczki pod kask, z uwagi na wolniejsze tempo podjeżdżania oraz mniejszą ekspozycję na wiatr wynikającą z naturalnego otoczenia.

Dodatkową funkcją jaka spełnia czapka pod kask rowerowy w nasłonecznione dni, jest ochrona naszej głowy przed promieniami UV. Jadąc po szosie często jesteśmy wystawieni przez długi czas na działanie promieni słonecznych, które jak powszechnie wiadomo mogą być szkodliwe dla zdrowia. Czapeczki kolarskie wyposażone w filtr UV skutecznie ochronią naszą głowę. Modele z filtrem zazwyczaj posiadają stosowne oznaczenie, warto zwrócić na to uwagę wybierając swoje nakrycie głowy.

 

Czapka rowerowa letnia skutecznie chroni przed wiatrem

Czapka kolarska pod kask Giant letnia czarna

Czapka zimowa pod kask

Wyżej wspomniałem o zastosowaniach czapek w upalne dni. Czapeczki pod kask są również nieocenione, gdy za oknami robi się szaro, zimno i wilgotno. W takich sytuacjach należy zaopatrzeć się w nakrycie głowy wykonane z grubszego materiału, zazwyczaj mikrofibry. Taka czapka zazwyczaj będzie wyposażona w warstwę windstoperową, która może okazać się niezastąpiona zwłaszcza w wietrzne dni, kiedy bardzo łatwo o zapalenie ucha. Zimowe czapki pod kask często są również wodoodporne, dzięki czemu uprzyjemnią jazdę nawet w mocno deszczowych warunkach.

Czapka typu "Belgijka"

To wyjątkowy typ czapeczki pod kask, która charakteryzuje się przedłużonym tyłem, wykonanym zazwyczaj z ciepłego śgiągacza. Czapka taka lepiej chroni głowę, uszy i szyję przed niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi.

 

Czapka zimowa wodoodporna Giant Proshield

Zimowa czapka rowerowa zapewni nam komfort termiczny

Czapka pod kask rowerowy dla dziecka

Wszyscy rodzice wiedzą ze budowanie dobrych nawyków zaczyna się od najmłodszych lat. Tak jak na głowie każdego dziecka powinien zagościć kask, tak w chłodniejsze dni, powinnismy zabezpieczyc dodatkowo głowę naszego malucha przed zimnem. Tutaj do gry wchodzą czapeczki, zarówno te klasyczne, jak i typowo kolarskie. Warto pamiętać żeby wybrać czapkę w miarę lekką, bo juz sam kask w dużej mierze chroni głowę dziecka przed wiatrem i zimnem.

Jak dobrać czapkę pod kask rowerowy?

Dobór czapeczki kolarskiej jest bardzo prosty, ale warto o tym wspomnieć, by rozwiać wszelkie wątpliwości. Zazwyczaj czapki sprzedawane są jako one size, czyli powinny pasować na każdy rodzaj głowy. Można wyróżnić czapeczki damskie i męskie, różnić będą się nieznacznie rozmiarem. Główne rozbieżności wynikać będą jednak z designu, a warto na to zwrócić uwagę, gdyż jak napisałem na początku czapeczka kolarska jest niesamowicie istotnym elementem naszego stylu.

Czapka rowerowa ochroni nas przed wiatrem i zwiększy komfort termiczny

Mężczyzna w czapce rowerowej

Podsumowując, czapeczka pod kask to nietuzinkowy, z pozoru banalny, w praktyce jednak nieodzowny element wyposażenia zarówno kolarza jak i rowerzysty amatora. 

Oświetlenie rowerowe: przepisy, których nieznajomość grozi mandatem

Rower, podobnie jak inne pojazdy ruchu drogowego, powinien być sprawny technicznie i dostosowany do obowiązujących przepisów. Jednym z kluczowych elementów wyposażenia tego popularnego jednośladu są lampki i odblaski. Czy rower musi mieć światła? Co na temat świateł rowerowych mówią przepisy kodeksu drogowego?

Oświetlenie roweru: przepisy

Wiedzę na temat wyposażenia roweru dzieci zdobywają już w szkole podstawowej – jest to warunek uzyskania karty rowerowej, niezbędnej do poruszania się po drodze przez osoby w wieku 10-18 lat. Nie wiesz, czy trzeba mieć światło w rowerze? Przepisy jasno wskazują, że oświetlenie roweru nie jest kaprysem miłośników rowerowych gadżetów, lecz ustawowym wymogiem. Kwestie, związane z wyposażeniem roweru, regulują w Polsce 2 akty prawa:

  • ustawa Prawo o ruchu drogowym z dnia 20 czerwca 1997 r.,
  • Obwieszczenie Ministra Infrastruktury i Budownictwa z dnia 27 października 2016 r. (w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia).

Wiele zbiorczych, stale aktualizowanych informacji na temat obowiązkowego oświetlenia roweru znajdziesz też na stronach internetowych rządowych, policyjnych, Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, kuratoriów oświaty i samorządów. Masz wątpliwości, czy Twój rower spełnia obowiązujące standardy bezpieczeństwa? Zasięgnij porady w miejscowym komisariacie lub porozmawiaj z zaufanym doradcą technicznym z salonu rowerowego.

Oświetlenie roweru to ustawowy obowiązek

Oświetlony rower - light painting

Obowiązkowe światła w rowerze

Gdy poruszasz się na rowerze, jesteś uczestnikiem ruchu drogowego, więc odpowiadasz za bezpieczeństwo swoje i innych ludzi. Koniecznie musisz mieć zainstalowane światła w rowerze. Obowiązek posiadania lampek rowerowych wynika z § 53 Obwieszczenia z dnia 27 października 2016 r. (Warunki techniczne roweru, motoroweru, wózka inwalidzkiego, pojazdu zaprzęgowego, hulajnogi elektrycznej i urządzenia transportu).

Jakie powinno być prawidłowe oświetlenie roweru? Przepisy 2016 jasno precyzują, co się na nie składa:

  • na przodzie musi być co najmniej 1 światło pozycyjne (barwy białej albo żółtej selektywnej – stosowanej powszechnie w samochodowych światłach mijania),
  • z tyłu roweru musi się znaleźć co najmniej 1 światło odblaskowe barwy czerwonej i minimum 1 światło pozycyjne barwy czerwonej.

W oświetleniu rowerowym obowiązkowym możesz stosować lampki migające: dotyczy to świateł przednich oraz tylnych, pozycyjnych. Niedopuszczalne jest zaś używanie świateł barwy innej niż zalecana oraz umieszczanie świateł w niewłaściwej kolejności, to znaczy czerwonych z przodu, a białych – z tyłu.

Oświetlenie roweru: prawo a standardy techniczne

Polskie prawo reguluje wiele kwestii technicznych, związanych z oświetleniem roweru, w tym: wysokość i położenie punktów świetlnych. Lampki w rowerze powinny być zamocowane sztywno i z dala od zanieczyszczonej jezdni, nie mogą bowiem stwarzać potencjalnego zagrożenia na drodze. Jak wysoko zamocować oświetlenie roweru? Nowe przepisy drobiazgowo regulują tę kwestię:

  • światło rowerowe nie powinno być wyżej niż 1500 mm i nie niżej niż 250 mm od powierzchni jezdni.

Pamiętaj też o tym, że światło przednie i tylne w Twoim jednośladzie powinny być rozmieszczone symetrycznie, to znaczy najlepiej na jednej płaszczyźnie, co ułatwia identyfikację pojazdu kierowcom i przechodniom. Odpowiednio ustawiony strumień światła lampy pada na drogę i nie oślepia pozostałych uczestników ruchu drogowego.

Tylne światło odblaskowe

Tylne światło odblaskowe często jest pomijane, ale to prawny obowiązek

Odblaski rowerowe – przepisy

Twój rower powinien być obowiązkowo wyposażony w tylne światła odblaskowe, których nigdy nie wolno ściągać. Niewielkie odblaski to wymagane oświetlenie roweru – za ich brak możesz otrzymać mandat karny. Jakie standardy muszą spełniać odblaski na rower? Przepisy Ministerstwa Infrastruktury brzmią następująco:

  • odblaski barwy żółtej możesz umieścić na pedałach lub/ i po obu stronach roweru – co najmniej po jednym na osi przedniej i tylnej (razem: 4 sztuki),
  • światło odblaskowe z tyłu roweru powinno mieć kolor czerwony,
  • odblask barwy białej jest dopuszczalny wyłącznie z przodu jednośladu.

Światło odblaskowe z tyłu roweru musi być innego kształtu niż trójkąt. Dodatkowo możesz wyposażyć koła roweru w boczne światła odblaskowe – dotyczy to również wózków i przyczepek, zainstalowanych do ramy pojazdu. Ustawodawca dopuszcza też:

  • stosowanie odblaskowych pasków w kształcie nieprzerwanego pierścienia, umieszczonego na obu bokach opony, albo:
  • elementy odblaskowe w formie nieprzerwanego pierścienia, na bocznych płaszczyznach kół roweru.

Światła w rowerze – przepisy dotyczące jazdy w dzień

Gdy jedziesz rowerem w ciągu dnia to zauważasz, że kierowcy aut mają zawsze włączone światła mijania. Czy Ty też musisz mieć całodobowe oświetlenie roweru? Przepisy 2015-2016 wskazują, że nie ma takiego obowiązku. Możesz zatem wyłączyć świetlówki lub zdjąć światła pozycyjne zawsze wtedy, gdy na zewnątrz jest jasno, a widoczność na drodze – dobra.

Jeśli w ciągu dnia wjeżdżasz rowerem do tunelu drogowego albo widoczność maleje wskutek ulewy bądź mgły, powinieneś włączyć światło pozycyjne. Rower musi być bowiem widoczny z daleka tak, by zbliżający się inny kierowca miał czas na podjęcie decyzji i prawidłowe wykonanie manewru hamowania bądź wyprzedzania.

Lampki rowerowe nie muszą być włączone w dzień

Rower miejski w dzień

Jazda rowerem w nocy: przepisy

W nocy i o zmroku warunki na drodze są trudne, a widoczność ograniczona, dlatego bardzo ważne jest odpowiednie oświetlenie roweru. Przepisy mówią, że przemieszczający się cyklista powinien być widoczny z odległości 150 m. Jest to więc możliwe jedynie dzięki:

  • włączonym lampkom,
  • prawidłowo zainstalowanym odblaskom,
  • dodatkowemu wyposażeniu: kamizelkom odblaskowym, odblaskom zakładanym na ręce, nogi lub kask.

Podsumowując, prawidłowe, dostosowane do warunków atmosferycznych oświetlenie jest niezbędne nie tylko ze względu na prepisy prawne, ale przede wszystkim zdrowy rozsądek. Bez niego narażamy nasze zdrowie i życie. 

Jak zakładać kask rowerowy? Sprawdź czy nie popełniasz tych błędów

Od kilku lat zaobserowować można znaczną popularyzację kasków rowerowych. Dzieje się tak z powodu zmian prawnych, ale także rosnącej świadomości na temat bezpieczeństwa w środowisku rowerowym. Obecnie znacznie więcej użytkowników jednośladów przykłada do tego uwagę. Zwłaszcza świadomi rowerzyści, doskonale wiedzą, że kolarstwo to sport, w którym zawodnicy zakładają kask, zawsze. Taki stan rzeczy zdecydowanie napawa optymizmem. Z drugiej strony przemierzając ulice mojego miasta niejednokronie spotkałem bardzo osobliwie założone kaski. A co z Tobą, wiesz jak zakładać kask rowerowy? Sprawdź czy wiesz jak nosić kask.

Jak zakładać kask rowerowy w poprawny sposób?

Błąd pierwszy - złe ułożenie na głowie. Zacznijmy od tego, kask to nie czapka z daszkiem! Nie można go zakładać we wszystkie strony. Aby kask rowerowy spełniał w 100% swoje założenie powinien być założony poprawnie. Odpowiem więc na pytanie, jak zakładać kask rowerowy?

  • kask powinien być założony zgodnie z zaleceniami producenta - nie za nisko, nie za wysoko
  • kask powinien być w odpowiednim rozmiarze

Jak prawidłowo założyć kask?

Kaski rowerowe

Jak NIE zakładamy kasku?

Największy grzech - kask jest przekrzywiony do przodu lub do tyłu. To chyba jeden z najczęstszych błędów jakie napotykam. Kask założony jak hipsterska zimowa czapka przesunięta maksymalnie do tyłu na nie wiele się zda podczas upadku. Poniżej zobaczysz zdjęcia jak nie nosić kasku rowerowego.

Kask odchylony do tyłu, może być wręcz niebezpieczny z 2 głównych powodów

  • odsłaniamy czoło, które powinno być bezwzględnie chronione przedu upadkiem
  • powodujemy, że ryzyko dalszego zsunięcia kasku do tyłu a co za tym idzie zaciągnięcia pasków pod szyją, gwałtownie wzrasta
  • po trzecie, jak mawiają Anglosasi "last but not least", w oczach wytrawnych kolarzy od razu rzucamy się w oczy jako kompletni amatorzy i żadne lansiarskie ciuszki, ani majątek wydany na rower tego wrażenia nie zmienią.
kask-zalozony-zle-przekrzywiony-na-przod

Kask założony źle, przekrzywiony do tyłu. Odsłaniamy czoło zwiększając prawdopodobieństwo urazu płata czołowego.

To samo tyczy się kiedy używamy kasku przechylonego w przód. Takie ułożenia kasku sprawiają, że odsłaniamy najbardziej delikatne części naszej głowy, czyli potylicę i płat czołowy. W takim wypadku równie dobrze możemy jechać we wspomnianej wyżej czapce, gdyż zapewniony będziemy mieli podobny poziom ochrony. Większość nowych kasków posiada wewnętrzne stelaże, które uniemożliwiają założenie go źle w płaszczyźnie prawo-lewo.

Kask przekrzywiony w przód. Zmniejszamy pole widzenia i odsłaniamy potylice.

zle-zalozony-kask-przekrzywiony-do-przodu

 

Podsumowując, poprawnie założony kask powinien równo nachodzić na głowę zarówno z przodu jak i z tyłu, tylko wtedy zapewni on nam pełną ochronę w razie wypadku. Tak założony kask będzie również przyjemniejszy w użytkowaniu. Jedynie kask założony w poprawny sposób jest na tyle wygodny, że w zasadzie nie czujemy go na głowie.

poprawnie-zalozony-kask-rowerowy-alpina

Jak założyć kask rowerowy poprawnie? Tak jak na powyższym zdjęciu, zasłonięte czoło oraz potylica, zachowana dobra widoczność i komfort.

 

Błąd drugi - paski boczne

Skoro ułożenie kasku na głowie mamy już objaśnione, pora na drugi bardzo ważny aspekt. Paski boczne, odpowiadają one za trzymanie się kasku na naszej głowie w razie upadku. Nawet najlepszy kask rowerowy, który nie będzie zapięty na nic się zda w razie wypadku. Paski posiadają różne regulacje, oraz różne zapięcia, zależne jest to od stopnia zaawansowania kasku jaki posiadamy. Najważniejsze ustawienie, które powinno być umożliwione nawet w najtańszych modelach, to dopasowanie paska pod brodą. To właśnie od tego ustawienia w główniej mierze zależeć będzie czy kask nie spadnie mam z głowy podczas upadku. Bardziej zaawansowane konstrukcje posiadają również dodatkowe regulacje w okolicach uszu, aby zapewnić jak największy komfort użytkowania. Będąc w temacie pasków warto zwrócić również uwagę na systemy zapięć dostępnych w kaskach. Wyszczególnić można zapięcia na klips plastikowy, występujące zazwyczaj w najtańszych kaskach. W kaskach bardziej zaawansowanych spotkamy plastikowe paski zaciskowe lub zapięcia magnetyczne. W kaskach przeznaczonych do najbardziej ekstremalnych odmian kolarstwa zazwyczaj stosowane jest zapięcie DD (double D) zapożyczone ze sportów motorowych. Regulując paski powinniśmy trzymać się zasady, że między brodą a paskiem powinien zmieścić się jeden palec. Wtedy paski spełnią swoją rolę, jednocześnie nie powodując dyskomfortu w trakcie jazdy.

Błąd trzeci - niedopasowany rozmiar

Dopasowanie kasku to naszej głowy będzie bardzo ważne jeżeli chodzi o nasze bezpieczeństwo i poprawne ułożenie na głowie. Na szczęście obecna technologia produkcji kasków w znacznym stopniu ułatwia ten temat. Obecnie większość ochraniaczy głowy posiada pokrętło regulacyjne z tyłu. Dzięki tej regulacji idealnie możemy dopasować kask do swojego obwodu głowy. Jest to niesamowite ułatwienie, gdyż dzięki niemu obecnie kaski posiadają regulację nawet do 6cm obwodu głowy. Raz że łatwiej dzięki temu dobrać sobie odpowiedni model, dwa, że jeden kask może służyć na przykład dwóm osobom. Z moich doświadczeń wynika, że regulacja powinna być na tyle ściśnięta aby kask trzymał się na głowie bez zapinania pasków bocznych. Nie można jednak przesadzić z siłą dokręcania, bo może to być powodem ucisku, zwłaszcza przy wzmożonym wysiłku.

Mężczyzna w kasku rowerowym

Niezapięty lub luźny kask po prostu nie spełni swojej funkcji

Bardziej zaawansowane kaski posiadają również regulację pionową, pozwalającą na odsunięcie lub przysunięcie do tyłu kasku regulowanej częsci, która ostatecznie podpiera naszą potylicę. W ten sposób eliminujemy problem występujący w tańszych kaskach, gdzie różnice w głębokości głowy musimy kompensować jego złym ułożeniem z przodu, lub tyłu głowy. Pamiętajmy, że doświadczony sprzedawca powinien doradzić nam i dobrać taki kask, który na głowie będzie leżeć tak dobrze że będzie praktycznie nieodczuwalny.

Podsumowanie, czy wiesz jak prawidłowo założyć kask rowerowy?

Wyżej wymienione informacje, to absolutne podstawy, które należy znać, aby wiedzieć jak prawidłowo nosić kask rowerowy na głowie. Dzięki tej wiedzy będziesz wiedział/wiedziała jak prawidłowo założyć kask rowerowy, tak aby zapewnić sobie najwyższy poziom komfortu i bezpieczeństwa. Jak widać nawet w tak prozaicznej kwestii jaką jest zakładanie kasku na głowę możemy zrobić pewne błędy. Nie jest to jednak rocket science i każdy prędzej czy później da radę opanować podstawy bezpiecznego użytkowania kasku.

Kask rowerowy dla dzieci - warto dbać o nawyk noszenia kasku u najmłodszych

Dzieci w kaskach rowerowych

Jak nosić kask rowerowy?

Często użytkownicy zastanawiają się jak powinno się transportować kask rowerowy. Czołowi producenci tacy jak Abus, Giant, czy Bell, oferują worki, pokrowce lub nawet ich sztywne odpowiedniki, tak aby uchronić kask przed czynnikami zewnętrznymi, przede wszystkim mechanicznemu uszkodzeniu. Niezależnie jednak od tego jak bardzo dbamy o kask, musimy pamiętać, że kask należy absolutnie wymienić po każdym większym wypadku, a już szczególnie kiedy uległ pęknięciu. Również czas wpływa negatywnie na parametry bezpieczeństwa kasku i należy je co kilka lat wymieniać, a stare utylizować.

Jakie oświetlenie do roweru - porady specjalisty

Lampki rowerowe są jedną z ważniejszych składowych bezpieczeństwa na drodze. Wiele osób kupujących nowe rowery bagatelizuje temat oświetlenia rowerowego. Warto więc zadać sobie pytanie jakie oświetlenie do roweru wybrać.

Dobre lampki rowerowe - czyli jakie?

W tym artykule postaram się odpowiedzieć na nurtujące wielu rowerzystów pytanie. Mianowicie chodzi o oświetlenie naszego roweru, temat ten tym bardziej warto poruszyć w świetle coraz większej popularności nightride-ów czy też zwyczajnego komunikowania się na rowerze. Ważna informacja której być może nie każdy jest świadomy - lampki rowerowe służą nie tylko po zmroku. Obecnie prowadzone jest wiele akcji mających na celu uświadomienie jak bardzo dobre lampki rowerowe potrafią zwiększyć nasze bezpieczeństwo. W deszczowy lub mglisty dzień światła znacznie poprawią naszą widoczność, a wciąż niestety dobrze oświetlony rowerzysta jest na drodze rzadkością. Świadomość społeczna na całe szczęście zmierza w dobrym kierunku i coraz więcej ludzi zgłębia wiedzę na temat oświetlenia rowerowego w internecie. Jako zawodowy doradca klienta postaram się podzielić w maksymalnie przystępny sposób swoją więdzą, na temat tego jak wybrać lampki do roweru by być zadowolonym z zakupu i umilić sobie jazdę przy słabej widoczności.

Lampki rowerowe - nie tylko po zmroku

Lampka rowerowa tylna

Jaka lampka rowerowa na przód? najważniejsze parametry

Jakie oświetlenie do roweru na przód? Odpowiedź jest prosta, najlepsza jak to tylko możliwe. Obecna technologia oparta o LED, pozwala na zminimalizowanie wielkości lampki, przy jednoczesnej maksymalizacji siły świecenia. Na początek weźmy na warsztat lampki przednie, gdyż to one najbardziej wpływają na nasz komfort jazdy. Jeżeli zakładamy, że będziemy jeździć dużo po zmroku, naszym priorytetem przy wyborze lampki przedniej powinna być moc świecenia (podawana w lumenach). Zasada jest taka, im więcej lumenów tym lepiej będziemy widzieć drogę przed sobą. Można również spotkać się z określeniem mocy świecenia lampki w jednostce "LUX" - jednostka ta daje informację o natężeniu światła padającego na określony obszar.

Założyć można, że lampki rowerowe mające siłę do 100 lumenów nadają się do użytku na oświetlonych drogach. Takie lampki zapewniają bardzo dobrą widoczność rowerzysty, ale niezbyt dobrze oświetlają drogę przed rowerzystą. Zjeżdżając na nieoświetlony fragment trasy możemy być narażeni na niebezpieczeństwo, gdyż nie będziemy dobrze widzieć nawierzchni. 

Rower miejski z lampką rowerową

Lampka rowerowa do 100 lumenów to dobry wybór do roweru miejskiego

W sytuacji, w której zakładamy jazdę po nieoświetlonych drogach, lub po lesie w nocy, powinniśmy zainwestować w mocną lampkę. Mocna w tym przypadku oznacza ponad 200 lumenów, taka wartość będzie gwarancją bezpieczeństwa nawet w niesprzyjających warunkach. Poza mocą warto zwrócić tutaj także uwagę na kolimator lampki. Co to takiego? Kolimator odpowiada za szerokość świecenia - dobra lampka zazwyczaj będzie posiadała regulacje - wąskie, mocne, skupione światło lub szerokie a mniej intensywne.

Jaka lampka do roweru na przód? pozostałe informacje

Rowerowe lampki przednie posiadają bardzo różne kształty. Najczęściej natrafić można na takie przypominające latarkę, ale dostępne są także kilku soczewkowe halogeny. Wielkość nie zawsze jednak idzie w parze z mocą świecenia. Najważniejsza w tym wypadku jest jakość diod zastosowanych w lampce. Jaką lampkę rowerową kupić do użytku profesjonalnego? Świetny model przedstawia poniższa fotografia.

Lampka przednia Giant Recon - model dla zaawansowanych rowerzystów (duża moc świecenia)

lampka-latarka-rowerowa-giant-przednia-biala-giant-recon

Bardzo istotną kwestią przy wyborze lampki przedniej jest jej źródło zasilania. Najtańsze, najsłabsze lampki będą działały w oparciu o baterie, np. CR2032. Jest to jednak niewygodne i przy regularnym stosowaniu dość drogie, gdyż baterie dosyć szybko się wyczerpują. Decydując się na lampkę rowerową z wyższej półki, praktycznie zawsze natkniemy się na akumulatory litowo-jonowe. Taki akumulatorek powinien mieć możliwie jak największą pojemność, tak by zapewnić maksymalną moc świecenia przez dłuższy czas. Mocne latarki rowerowe potrafią być bardzo energochłonne, co odczuć można nawet dotykając je. Najmocniejsze modele posiadają stalowe obudowy z radiatorami, które odprowadzają ciepło z lampki, to pokazuje z jakim poborem prądu mamy doczynienia. Warto także zawsze być zaopatrzonym w zapasowy akumulator, zwłaszcza gdy planujemy dłuższą jazdę - średnia długość pracy mocnej lampki to około 3 godziny na pełnej mocy.

Jaka lampka do roweru na tył?

Lampki rowerowe tylne to już nieco inna historia, nie mają one zadania oświetlania drogi, a jedynie zapewnienie widoczności rowerzysty. Z tego powodu nie są tak duże jak lampki przednie. Producenci (np. Giant) oferują nawet zintegrowane z siodłem oświetlenie tylne. Takie lampki zapewniają świetną widoczność, jednocześnie nie ingerując wizualnie w nasz rower. Oświetlenie tylne, często używane jest w przerywanym (mrugającym) trybie świecenia, z racji tego nie ma konieczności stosowania tak obszernych akumulatorów jak w przypadku lampek przednich. 

Jakie światła do roweru wybrać gdy jesteś gadżeciarzem? Niektórzy producenci oferują tylne lampki, które mają opcję kierunkowskazu, takie rozwiązanie znacznie wpływa na bezpieczeństwo poruszania się po szosie zwłaszcza, na zatłoczonych drogach. 

Jakie lampki do roweru tylne kupić? Przy wyborze w pierwszej kolejności zasugeruj się siłą świecenia (lumeny). Bardzo ważna w lampce tylnej jest również klasa wodoodporności oznaczana jako "IPX". Oświetlenie mocowane z tyłu roweru jest szczególnie narażone na zachlapania, więc warto na tę kwestie zwrócić szczególną uwagę. Powinniśmy regularnie sprawdzać czy nasza lampa nie jest zabrudzona w stopniu ograniczającym jej działanie. Zazwyczaj wystarczy ją przetrzeć rękawiczką rowerową, najlepiej częścią przeznaczoną do wycierania potu (frotta).

lampka-tylna-czerwona-rowerowa-giant-recon-tl200

Lampa tylna Giant Recon TL200

Polecane lampki rowerowe 

W internecie obecnie możemy spotkać się z prawdziwym zalewem oświetlenia rowerowego. Większość z aukcji internetowych to niestety dropshipping z chińskim towarem. Nie jestem tu by negować takie ogłoszenia, ale warto mieć to na uwadze zaopatrując się w lampki rowerowe. Jakość chińskich produktów może pozostawiać wiele do życzenia, a ceny często są porównywalne z produktami markowymi. Godnymi uwagi markami zajmujacymi się oświetleniem do rowerów jest np. INFINI lub Giant. Marki te w swojej ofercie posiadają bardzo obszerną ofertę dotyczącą oświetlenia, tak że każdy użytkownik znajdzie coś dla siebie. 

Mocna lampka rowerowa - gwarant bezpieczeństwa i komfortu

Mocna lampka do roweru górskiego

Słowem podsumowania, dobierając oświetlenie do roweru warto zainwestować trochę większe pieniądze. Od dobrych lampek zależeć będzie nasze bezpieczeństwo oraz komfort jazdy, a na tym nigdy nie należy oszczędzać. Mam nadzieję, że po lekturze tego artykułu, rozwieję wątpliwości na pytanie - jakie oswietlenie do roweru?

 

Czy kask na rowerze jest obowiązkowy? Sprawdź, co mówią przepisy!

Trzy dekady temu kaski rowerowe nosili w Polsce głównie kolarze i ludzie majętni. Obecnie zgrabny kask jest standardowym wyposażeniem większości rowerzystów, a dla części z nich również sposobem na dopieszczenie "stylówki". Co na temat kasku dla rowerzysty mówią przepisy? Czy na rowerze trzeba mieć kask i czym może się skończyć jazda bez kasku na rowerze? Poznaj odpowiedzi.

Kask na rower: czy obowiązkowy?

W Europie obowiązek noszenia kasku rowerowego wciąż należy do rzadkości. W krajach, takich jak: Hiszpania, Austria, Czechy lub Łotwa, dotyczy on głównie dzieci i młodzieży do lat 16. lub 18. Władze niektórych państw (Węgry, Szwajcaria) nakazują rowerzystom jazdę w kasku, jeśli poruszają się oni z prędkością powyżej 20 km/h. Dorośli rowerzyści nie muszą zakładać ochraniaczy – nie mają takiego obowiązku.

Na terenie Unii Europejskiej nie ma spójnych, jednakowych zasad, które jasno określałyby, czy trzeba jeździć w kasku na rowerze. Jest to kwestia niedoprecyzowana – rowerzysta może założyć ochraniacz, lecz jest to wyłącznie jego indywidualna decyzja. Za brak kasku nie grozi więc mandat karny ani pouczenie. A jak sytuacja wygląda w Polsce – czy obowiązuje kask na rowerze? 

Obowiązek kasku na rowerze – co mówią przepisy?

W Polsce wielu rowerzystów używa kasków ochronnych zarówno podczas niedzielnej, rodzinnej przejażdżki, jak i zawodów czy zabaw na pumptrack`u. Czy kask rowerowy jest obowiązkowy? W ustawie Prawo o ruchu drogowym z dn. 20 czerwca 1997 r. nie znajdziesz informacji na ten temat. Noszenie ochraniacza na głowę nie jest więc wymogiem, a za brak osłony głowy nie grozi Ci mandat.

Po co więc nosić kask rowerowy? Przepisy mówią jasno, że każdy uczestnik ruchu drogowego zobowiązany jest:

  • zachować szczególną ostrożność
  • unikać działania, które mogłoby narazić innych na szkodę lub niebezpieczeństwo.

Czy kask rowerowy jest obowiązkowy w Polsce? Wiesz już, że nie. Zwróć jednak uwagę na artykuł 3. działu II, (rozdział I) kodeksu drogowego. Pojawia się w nim istotny zapis: przez działanie rozumie się również zaniechanie. Gdy jedziesz rowerem, powinieneś podjąć wszelkie możliwe działania, mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa sobie i innym. Wyrazem odpowiedzialności jest więc noszenie kasku rowerzysty w ruchu drogowym.

Czy kask dla dziecka jest obowiązkowy? Kask na rowerze: przepisy, normy

Czy kask dla dziecka obowiązuje w Polsce? Odpowiedź brzmi: nie. Prawo nie narzuca takiego obowiązku. Każdy rowerzysta w wieku od 10 do 18 lat powinien zaś posiadać kartę rowerową – aby ją zdobyć, musi poznać podstawowe zasady bezpieczeństwa na drodze oraz możliwe konsekwencje niezastosowania ochraniaczy.

Jakie wymogi powinien spełniać kask dla dziecka na rower? Przepisy, zawarte w kodeksie drogowym, również nic na ten temat nie mówią. Wytyczne w zakresie jakości i bezpieczeństwa ochraniaczy precyzują międzynarodowe, restrykcyjne normy (w tym: PN-EN 1078+A1:2013-04. Kaski dla rowerzystów, użytkowników deskorolek oraz wrotek).

paragraf-foto-prawo-rowerowe

Pomimo, że przepisy nie nakładają bezpośrednio takiego obowiązku, dbaj o zdrowie i na każdą wycieczkę, zakładaj kask. Naprawdę warto

Kask rowerowy: przepisy 2015-2018 

Już od kilku lat trwają w Polsce intensywne dyskusje na temat obowiązku jazdy w kasku na rowerze. Pomysł wprowadzenia obowiązku jazdy w kasku na rowerze podejmowano w latach 2015, 2017 i 2018, lecz nie zyskał on społecznej aprobaty.

Jazda w kasku na rowerze przepisy 2018-2019

Nad pytaniem: czy kask na rower jest obowiązkowy, w 2016 i 2017 pochyliła się m.in. Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w Programie realizacyjnym 2018-2019. Owocem prac KRBRD był projekt wprowadzenia obowiązku jazdy w kasku u dzieci w wieku do ukończenia szkoły podstawowej. Przepisy rowerowe 2017 i kaski nadal jednak nie obowiązują.

Czy kask rowerowy chroni? Zdania są podzielone

Przeciwnicy wprowadzenia obowiązku jeżdżenia w kasku na rowerze są zdania, że:

  • noszenie osłony nie ma większego znaczenia podczas wypadków drogowych,
  • bezpieczeństwo w ruchu drogowym zapewnić może jedynie rozsądne zachowanie uczestników i dobry stan techniczny jezdni (i poboczy).

Jak jest naprawdę i kto ma rację – czy trzeba nosić kask na rower?

Czy rowerzysta musi mieć kask? Historia i praktyka

Nie bez przyczyny na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku ludzie zaczęli stosować kaski podczas jazdy rowerem. Jakość dróg pozostawiała wówczas wiele do życzenia, a śmiertelne wypadki rowerowe bez kasku były na porządku dziennym. Cykliści, chcąc uniknąć urazów głowy, sięgali – i do dziś sięgają po różne rodzaje ochraniaczy: dawniej były to prowizoryczne hełmy lub czapki, obecnie ich funkcję przejęły nowoczesne, lekkie kaski.

Tour de France około 1930 i swobodne podejście kolarzy w temacie ochrony głowy. Aktualnie na wszystkich wyścigach kolarskich kask jest bezwzględnie wymagany.

zdjecie-tour-de-france-1930-kolarze-action-bez-kasku-kask-rowerowy

Jaki jest najlepszy kask na rower? Przepisy 2016, 2017 i najnowsze akty prawa nie odnoszą się do tej kwestii. Zalecenia wojewódzkich jednostek BRD (Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego) dotyczą zaś jedynie samej techniki noszenia kasku podczas jazdy rowerem: kask powinien osłaniać całą głowę, od brwi do potylicy, nie może być przekrzywiony, ciasny lub zbyt luźny.

Kask na rower – czy warto go nosić?

Zastanawiasz się, czy można jeździć na rowerze bez kasku i czy faktycznie jest on w stanie uchronić głowę przed poważnym urazem? W wielu sytuacjach ochraniacz niewątpliwie może uratować życie. Delikatna, ludzka czaszka nie ma bowiem szans w zderzeniu z twardym kamieniem, asfaltem czy drzewem – dzięki dodatkowej osłonie maleje ryzyko utraty życia lub zdrowia w chwili upadku.

Dlaczego warto nosić kask rowerowy? Dzięki niemu w momencie utraty równowagi i zderzenia skutecznie zabezpieczysz głowę, twarz i odcinek szyjny kręgosłupa. Latem, gdy promienie UV i słoneczny żar dają Ci się we znaki, izolację cieplną oraz wentylację skóry zapewnia dobrze dobrany, lekki kask rowerowy. Czy warto inwestować w ochraniacz, gdy prawo nie nakłada na rowerzystę obowiązku jego noszenia? Decyzja należy oczywiście do Ciebie – musisz jednak pamiętać o tym, że jazda bez kasku może skończyć się tragicznie.

Co w tarczach piszczy czyli o klockach hamulcowych słów kilka

Klocki i okładziny hamulcowe to dwa pojęcia używane wymiennie. Dobrze dobrane dają gwarancje bezpieczeństwa i pewności prowadzenia roweru.

Klocki hamulcowe - wprowadzenie

Klocki hamulcowe w rowerze pełnią niezmiernie ważną rolę. Niewielu użytkowników zdaje sobie jednak z tego sprawę, wychodząc z założenia, że hamulce mają hamować i koniec. Sposób w jaki działa klamka, odczucie hamowania oraz modulacja nie obchodzi większości kolarzy. Często rowerzyści wykonują serwisy/naprawy gdy jest już naprawdę źle. Zła praca hamulca objawia się zapadającą się klamką, piszczeniem z okolic zacisku, znacznym spadkiem mocy hamowania. Winowajcą może być zużyta linka w systemach mechanicznych, oraz zapowietrzony układ w systemach hydraulicznych - może, choć nie musi. Najczęstszą przyczyną jednak są zużyte klocki hamulcowe.

Jak więc ustalić kiedy klocki kwalifikują się do wymiany? Najprościej starą i dobrze znaną metodą "na oko". Zaciski są skonstruowane w taki sposób, że przy założeniu nowych kolców prześwit pomiędzy okładziną a tarczą jest minimalny, dosłownie mówimy tu o wartościach mniejszych niż milimetr. Zużyta okładzina będzie powodowała znaczne zwiększenie prześwitu w zacisku, co za tym idzie oddziałowywać będzie to na odczucie klamki. Klamka w takim wypadku zacznie wpadać głębiej, stanie się "gąbczasta". Można to zniwelować naciągając linkę, lub dolewając płyn/olej do układu, lecz tylko do pewnego momentu. Gdy dojdziemy do sytacji w której, metalowa podstawa klocka zacznie trzeć o tarcze, będzie to bardzo niebezpieczne. Siła hamowania spadnie, a tarcza zużywać będzie się zużywać w zastraszającym tempie. Dlatego właśnie tak ważna jest regularna inspekcja klocków hamulcowych.

Klocki hamulcowe to najważniejszy element układu - a ich serwis jest naprawdę prosty

Serwis hamulca tarczowego

Rodzaje klocków hamulcowych

Rynek obfituje w bardzo szeroką gamę klocków, do każdego modelu hamulca możemy trafić na kilka/kilkanaście rodzajów klocków. Nie dziwne więc, że większość użytkowników powierza dobór klocków fachowcom z serwisów. Warto jednak zrobić sobie odpowiednie rozeznanie, gdyż różne rodzaje klocków będą odpowiednie do różnej jazdy. Zrozumienie różnic pomiędzy mieszankami w okładzinach hamulcowych to naprawdę nie rocket science, i każdy powinien sobie dać z tym radę.

Rodzaje klocków hamulcowych:

Klocki hamulcowe żywiczne/organiczne - najbardziej miękkie okładziny hamulcowe, co za tym idzie są najbezpieczniejsze dla tarcz. Klocki te cechują się dobrą siłą hamowania, oraz cichą pracą, ich główną wadą jest natomiast stosunkowo krótka żywotność. Okładziny tego typu zalecane są do jazdy lekkiej, idealnie sprawdzą się w rowerach miejskich, gravelach, amatorskim mtb, czy amatorskiej jeździe szosowej. Warto się nad nimi zastanowić również jeżeli posiadamy drogie high-endowe tarcze, których nie chcemy zniszczyć, lub czeka nas jazda w mokrych warunkach, w takich sytuacjach sprawdzą się najlepiej.

Organiczne klocki hamulcowe Ashima

Klocki żywiczne/organiczne - najbardziej miękkie okładziny hamulcowe

Klocki hamulcowe metaliczne - z najbardziej miękkich przeskakujemy od razu do najtwardszej mieszanki klocków hamulcowych. Okładziny metaliczne (spiekane) jak sama nazwa wskazuje posiadają powierzchnię trącą wykonaną z mieszanki metali. Takie klocki będą cechowały się najwyższą możliwą siłą hamowania, ale tylko w określonych warunkach. Aby wykorzystać w pełni potencjał klocków metalicznych należy je odpowiednio rozgrzać, wtedy osiągną pełną moc, na zimno często można odnieść wrażenie że są niedotarte lub zabrudzone. Najlepiej takie okładziny sprawdzają się w ekstremalnych odmianach kolarstwa takich jak enduro czy downhill, gdzie jest okazja by rozgrzać je do czerwoności. Z wad metalików najczęsciej wymieniane przez użytkowników to: głośna praca (zwłaszcza w mokrych warunkach) oraz szybkie "zjadanie" tarcz hamulcowych.  

Klocki metaliczne - najwyższa siła hamowania

Klocki metaliczne Ashima Shimano XT

Klocki hamulcowe półmetaliczne - łączą cechy klocków żywicznych i metalicznych. Mieszanka cierna w tym typie klocka składa się z organicznej bazy w którą wprasowane są kawałki metalu. Ten typ klocków jest najbardziej uniwersalny, oferuje dobrą moc hamowania od początku jazdy, przy czym nie ściera się tak szybko jak zwykłe okładziny organiczne. Największa wada to hałas w mokrych warunkach, tak samo jak ma to miejsce przy klockach metalicznych. Klocki te zalecane są dla większości rowerzystów, zadowolą praktycznie każdego użytkownika, a to za sprawą najprostszej obsługi i dostosowania do większości warunków.

Klocki hamulcowe organiczne Ashima Shimano Deore

Klocki półmetaliczne - największa uniwersalność

Klocki hamulcowe ceramiczne - mieszanka cierna w klockach tego typu wykonana jest z mieszanki włókien ceramicznych, krzemu oraz węgla spojonego odpowiednią żywicą. Okładziny tego typu oferują bardzo dobrą siłę hamowania, przy czym posiadają podobne cechy co klocki organiczne. Ceramika będzie również najcichsza w warunkach mokrych, gdzie pracuje praktycznie bezdźwięcznie. Wadą klocków ceramicznych jest stosunkowo krótka żywotność oraz wysoka cena. Tym samym klocki ceramiczne zalecane są do zastosowań zawodowych, gdzie przedkładamy osiągi nad wytrzymałość.

Klocki ceramiczne - rozwiązanie dla zawodowców

Klocki ceramiczne Ashima Shimano XT

Nie zależnie od mieszanki, klocki mogą posiadać również radiator. A co to takiego i jakie ma to przełożenie na rower? Radiator jest to blaszka z odpowiednim żebrowaniem które wystaje z góry zacisku hamulcowego. Radiatory okazały się totalnym game-changerem jeżeli chodzi o odprowadzanie ciepła z układu hamulcowego. Jeżeli więc czesto przegrzewamy nasze hamulce warto zainwestować i kupić kolcki z radiatorami. 

 

Jakie klocki hamulcowe wybrać?

Przy wyborze klocków nie ma złotego środka, nie jest to nic odkrywczego. Można jednak sklasyfikować, że niektóre klocki są odpowiednie do danego typu jazdy. Poniżej postaram się wymienić poszczególne zastosowania roweru i sugerowane do danego zastosowania okładziny.

Jazda miejska/okazjonalna - Organiczne/Półmetaliczne

Jazda trekkingowa - Organiczne/Półmetaliczne

Jazda Fitness - Organiczne/Półmetaliczne

Jazda Cross Country - Półmetaliczne/Ceramincze

Jazda Trail - Półmetaliczne/Ceramiczne/metaliczne

Jazda Enduro/Downhill - Metaliczne

Jazda szosowa - Ceramiczne/ Półmetaliczne

Jazda Gravel - Ceramiczne/ Półmetaliczne

Oczywiście podane wyżej sugestie doboru klocków są jedynie subiektywnym, choć popartym dużym doświadczeniem wyborem autora. Każdy zaawansowany rowerzysta potrafi ocenić jakich klocków potrzebuje w danych warunkach i przy danym rowerze, jednak zestawienie to powstało jako ukłon w stronę tych mniej doświadczonych kolarzy. 

Serwis tylnego koła

Dobre klocki diametralnie zmienią zachowanie hamulców, więc warto eksperymentować

Jakie klocki / zamienniki do Shimano GRX, Ultegra?

Coraz bardziej popularnymi modelami hamulców są odpowiednio GRX BR-RX810 / RX400 w rowerach typu Gravel, Ultegra BR-R8070 / R8170 oraz Shimano 105 BR-R7070. W sezonie 2022 z uwagi na zachwiane łańcuchy dostaw Shimano nie zapewniło odpowiedniej ilości tych klocków, co skłoniło większość uzytkowników do poszukiwania zamienników. Sporo klientów decyduje się na produkt marki Ashima, który pasuje do wyżej wymienionych modeli hamulców.

Czołowi producenci klocków hamulcowych

Produkcjom klocków hamulcowych znajduje się obecnie bardzo wiele marek. Pomijając oem-y czyli montowane fabrycznie takie jak Sram czy Shimano, możemy natrafić na masę zamienników. Co najważniejsze, nie trzeba się ich bać, więcej, nawet często oferują one lepsze osiągi od tych z pierwszego montażu. Świetną jakość, oraz bardzo szeroki wybór modeli oferuje marka Ashima, producent posiadający własne fabryki, tworzący również dla innych brandów. Warto także zapoznać się z produktami EBC, Gafler, SwissStop, Jagwire.

Bikepacking, nowy sposób na eksploracje

Bikepacking – po co to komu?

Czy czułeś kiedyś nieposkromioną wolność – tylko Ty (i ewentualnie Twoi kumple/kumpele), szlak i rower?
Ogólny zarys marszruty jest oczywiście w głowie, ale ile przygód może zdarzyć się po drodze? Zawsze przecież można zboczyć z trasy gdy przypadkiem odkrywa się jakąś perełkę albo po prostu przychodzi nam ochota na kąpiel w jeziorze czy zbadanie świetnej ścieżki ginącej w zieleni.
W moim mniemaniu to najwspanialsze uczucie i moja prywatna definicja włóczęgi rowerowej. Nic nie stoi na przeszkodzie aby bardzo dokładnie planować trasę, rezerwować noclegi po drodze i nie ominąć żadnej atrakcji ale osobiście wolę namiot i tę właśnie wolność wyboru – nocuję gdzie chcę, jeżeli mam kaprys jechać dalej w nocy to to robię. Super uczuciem jest przecież obudzić się w kompletnie nowym miejscu. Przyznaję jednak , że szukanie noclegu po ciemku, nawet z dobrą lampką, bywa problematyczne.
Oczywiście za ogromny plus uznaje fakt, że jedziemy przed siebie, nie musimy robić żadnej pętli. Optymalnym rozwiązaniem, które kilkukrotnie praktykowałem jest dojazd pociągiem w ciekawą okolicę, kilkudniowy trip i powrót z innego miejsca pociągiem. Jednak aby osiągnąć to „stadium przepływu” należy odpowiednio się przygotować.

Wolność - bikepacking

Wolność - najwspanialszy element bikepacking'u

Mój pierwszy raz na wyprawie – jak to zrobić?

Rower musi być oczywiście sprawny (sprawdzamy stan zużycia łańcucha, klocków hamulcowych, opon itd.) i wcześniej przez nas objeżdżony – nie polecam wypuszczania się na kilkudniową (czy dłuższą) wyprawę na nowym rowerze gdzie nasza pozycja niekoniecznie będzie właściwie ustalona, siodło może okazać się źle dobrane a chwyty będą twarde i niewygodne. Każda z tych pozornie niewielkich niewygód, na którą nie zwrócimy uwagi podczas krótkiej przejażdżki, może okazać się katastrofalna w przypadku wielogodzinnej jazdy przez kilka/kilkanaście dni pod rząd. Obtarta pachwina czy bolące kolano urasta wtedy do rangi poważnego problemu.

Tutaj na pewno pomógłby bike fitting, który polecam niezależnie od stopnia zaawansowania w kolarskiej pasji i ceny jaką zapłaciliśmy za rower, który jedynie odpowiednio dobrany i ustawiony pod użytkownika gwarantuje komfort jazdy. Swoją drogą bardzo pozytywnie wspominam jedną ze swoich pierwszych wypraw (ech to już 20 lat mineło), którą pojechałem na stalowym sztywniaku złożonym na szybko z podarowanych przez kolegę części po kradzieży aluminiowego górala, Gianta ATX 970. Stal doskonale tłumiła drgania, brak amora okazał się nieistotny a ciężar nie przeszkadzał w pokonywaniu pofalowanego terenu pojezierza Drawskiego. Liczyła się zajawka. Złapałem wtedy bakcyla dłuższych rowerowych wypraw, który trwa do dzisiaj. Oczywiście czasy się zmieniają, technika idzie do przodu i przyznaję, ciężko mi się powstrzymać przed zakupem kolejnych gadżetów ułatwiających życie w siodle czy wręcz zupełnie nowego pojazdu, tak aby np. wziąć udział w gravelowej rewolucji. Jak już wspomniałem – najnowszy, drogi rower nie jest konieczny – podstawa to głód przygody, trochę wolnego czasu i gotówki.

Podstawa to głód przygody i trochę wolnego czasu

Bikepacking - górska wyprawa

Bikepacking - co zabrać?

Co zabrać na dłuższą wycieczkę? Ponieważ w założeniu przebywać będziemy w miejscach ze słabym dostępem do sklepów czy serwisów rowerowych należy się solidnie przygotować.

Niezbędne akcesoria rowerowe przy bikepackingu

  • co najmniej 2 zapasowe dętki (również w przypadku opon zalanych mlekiem na wypadek większej ich awarii)
  • pompkę
  • sprawdzony multitool
  • zapasowy hak do ramy
  • łyżki do opon i trochę uszczelniacza
  • smar do łańcucha
  • koniecznie coś na wodę – najlepiej sprawdzą się bidony albo camelbak.

Oprócz wymienionych niezbędnych narzędzi do serwisowania roweru w podróży kolejną grupą jest wyposażenie mające zapewnić nam komfort i możliwie niezależne biwakowanie w terenie.

Jak spać z rowerem w lesie?

Po pierwsze nocleg – na pierwszym miejscu wymieniłbym namiot, możliwie najmniejszy i najlżejszy model. Jeżeli podróżujemy w kilka osób można rozdzielić pomiędzy siebie poszczególne jego elementy co zmniejszy ciężar bagażu. Ciekawe opcje na ciepłą porę roku to lekka płachta biwakowa czyli tarp albo wręcz sam pokrowiec na śpiwór - bivy bag. To ostatnie rozwiązanie pozwoli nam zmniejszyć ciężar ekwipunku o co najmniej 1,5 kg (w zależności od modelu namiotu który zostanie w domu) ale kosztem zdecydowanie mniejszej ochrony przed deszczem czy owadami.

Ponadto w podróży na pewno potrzebować będziemy takich podstaw jak:

  • Mata do spania zapewnia niezbędny komfort i izolację termiczną. Zawsze staramy się wybrać jak najlżejsze modele, latem będzie to łatwe, jesienią i wiosną można pokusić się o zabranie cienkiego śpiwora puchowego który zapewnia najlepszy stosunek masa/ciepło i matę z dodatkową warstwą izolacji która uchroni nas przed dyskomfortem spowodowanym zimnym podłożem. Dobrze zabrać też jedną warstwę bielizny z wełny merino, niezależnie od pory roku, która doskonale ogrzewa i może być dobrym uzupełnieniem nieco cieńszego śpiwora a którą zawsze możemy włożyć na siebie w przypadku załamania pogody. Grubego śpiwora już na siebie w czasie jazdy nie założymy.
  • Śpiwór - tutaj nie musimy sie silić na uzasadnienia.
Bikepacking - namiot

Po pierwsze - namiot

Kolejnym "must–have" jest w mojej opinii mały palnik gazowy i metalowy kubek do gotowania, w wersji premium zrobiony z lekkiego tytanu, podobnie jak sztućce. Pozwoli nam to zjeść ciepłego liofa czy musli na śniadanie oraz napić się kawy, wszystko to z widokiem na gwiazdy/las/góry albo wszystko na raz, w zależności od tego gdzie przyjdzie nam ochota na biwakowanie. Tutaj dodam jeszcze z kronikarskiego obowiązku, że niestety obozowanie na dziko jest obecnie niedozwolone w RP na terenach Lasów Państwowych. Możemy biwakować w miejscach uprzednio do tego wyznaczonych w ramach programu „Zanocuj w lesie” po uprzednim zgłoszeniu takowej chęci (i uzyskaniu potwierdzenia zwrotnego) do odpowiedniego dla danego obszaru nadleśnictwa. Po szczegóły odsyłam na stronę Lasów Państwowych.

Jak byc ekologicznym podczas bikepackingu?

Oczywiście absolutną koniecznością jest w mojej opinii stosowanie się do zasady "Leave No Trace", bez względu czy biwakujemy w miejscu wyznaczonym czy kompletnie na dziko. Chodzi o to, że nie pozostawiamy po sobie żadnych śmieci, nie niszczymy ściółki, nie palimy ognia itd. Od siebie dodałbym również zachowywanie się możliwie cicho - w lesie jesteśmy tylko gośćmi, a dla większości zwierzyny wręcz intruzami!

Absolutnie - Leave No Trace

Bikepacking - leave no trace

Bikepacking, co zabrać?

Wytrawni bikepackerzy stawiają na minimalizm. Ogólnie nie polecam zabierania ze sobą dużej ilości rzeczy gdyż często okazują się one zbędne (warto to dokładnie przemyśleć wcześniej) a z pewnością objuczony do granic rower potrafi zmniejszyć nasze dzienne przebiegi i ograniczyć przyjemność z jazdy. Poza tym na wyprawie obowiązują nieco inne standardy, w lesie nie musimy brylować codziennie w innej koszulce i 2 komplety odzieży rowerowej spokojnie nam wystarczą. Na koniec wspomnę o oczywistej sprawie - absolutnie niezbędna będzie nieprzemakalna kurtka. Latem wystarczy jakiś lekki model ale musimy liczyć się z faktem, że dłuższe opady mogą spowodować konieczność zmiany trasy albo nawet znacznego jej skrócenia.
Oczywiście noclegi w terenie nie są dla wszystkich i wymagają pewnych wyrzeczeń. Jeżeli zdecydujemy się na zaplanowane noclegi w agroturystykach czy hotelach to ilość niezbędnego bagażu znacznie spada, tak naprawdę wystarcza tylko trochę ciuchów. Rośnie również komfort bo ciepły prysznic po całym dniu w siodle jest boski a ciepłe śniadanie po które wystarczy zejść do jadalni jeszcze lepsze.

infografika-co-zabrac-na-bikepacking-akcesoria

Podstawowe akcesoria, które powinniśmy zabrać ze sobą na bikepacking to co najmniej 2 zapasowe dętki, pompkę, multitool, zapasowy hak do ramy, łyżki do opon i trochę uszczelniacza

Jakie torby do bikepackingu?

Gdzie to wszystko zmieścić? Osobiście używam sprawdzonego zestawu sakw Topeak montowanego na rower bez dodatkowych bagażników. Pozwala to oszczędzić sporo masy, zapewnia lepszą aerodynamikę i zwiększa dzielność terenową gdyż podskakujące na bagażnikach klasyczne sakwy nie pozwalają na śmielsze zjazdy. Możliwe, że nie jest to wersja zapewniająca dostateczną ładowność na wyprawę dookoła świata ale w takowej nie miałem jeszcze przyjemności brać udziału Jeżeli chodzi o szczegóły:

Z tyłu używam Topeak Backloader 15l, zapewniający dużą pojemność załadunkową (również na wierzchu znajduje się poręczna guma na lekkie drobiazgi), wysoką nieprzemakalność i komfort użytkowania dzięki dodatkowemu workowi wewnętrznemu z zaworem kompresyjnym dzięki któremu łatwo możemy wyjąć całość bagażu i znaleźć potrzebny sprzęt.
Tutaj wspomnę od razu, że ważne jest właściwe rozmieszczenie bagażu w sakwach tak aby najpotrzebniejsze rzeczy były łatwo dostępne (np. kurtka przeciwdeszczowa), lekkie i obszerne rzeczy znalazły się na kierownicy, ciężkie w sakwie w trójkącie ramy a największe (w moim przypadku z reguły namiot) z tyłu.

Pod ramą używam sakwy Topeak Midloader 6L, która idealnie pasuje do mojego gravela i zapewnia sporo miejsca na narzędzia, jedzenie i palnik. Wspomnę jeszcze że jej użycie zmusiło mnie do zmiany koszyków na bidony na model z bocznym załadunkiem gdyż klasyczna konstrukcja gdzie bidon wkładamy od góry była skutecznie przez sakwę blokowana.

Na kierownicę zakładam Frontloader 8l, która sprawuje się dobrze pod warunkiem że wsadzimy tam lekkie rzeczy. Niestety sakwy tego typu kolidują z przewodami hamulcowymi i linkami przerzutek, zdarzyło mi się nawet uszkodzić pancerz tylnej przerzutki (doszło do nadłamania w wyniku naporu sakwy), na szczęście wytrzymał do końca wyjazdu ale konieczna była jego wymiana. Dlatego dobrze jest dokonać próbnego montażu a nawet krótkiej przejażdżki zanim ruszymy na właściwą trasę aby upewnić się, że nic nie obciera czy stuka, a bagaż który chcemy zabrać zmieści się do sakw.

Jakie typy toreb do backpackingu są dostępne i jak z nich korzystać?

torby-do-bikepackingu-infografika

Nie polecam natomiast ciężkiego plecaka, który znacznie obniża komfort jazdy na długich dystansach. Po kilku godzinach w siodle z takim dodatkowym obciążeniem zaczynają nas boleć ramiona, plecy i dłonie, o 4 literach i spoconych plecach nie wspominając. Moja pierwsza wyprawa z takim „garbem”, którą odbyłem na klasycznym góralu do którego nie dało się zamocować bagażnika i sakw z powodu braku otworów montażowych zakończyła się poważną awarią odcinka lędźwiowego kręgosłupa. Na szczęście w napotkanym po drodze ośrodku zdrowia udało się uzyskać poradę lekarską i receptę na środki przeciwzapalne i przeciwbólowe (to były stare dobre czasy i miły pan doktor) które literalnie uratowały całą wyprawę. W każdym razie nigdy więcej nie wypuściłem się w podróż z plecakiem większym niż 2L camelbak z minimalną przestrzenią załadunkową.
Na zakończenie dodam, że wszystkie te rozważania odnoszą się do podróży w mało zróżnicowanym wysokościowo terenie bądź po drogach utwardzonych w terenie górskim czyli tzw gravel bikepacking.

Bikepacking mtb

Jeżeli planujemy wyprawę terenową w prawdziwych górach trzeba podjąć bardziej radykalne środki gdyż każdy gram, który musimy wepchnąć na szczyt dramatycznie zwiększa wysiłek potrzebny do jego pokonania. Dlatego konieczne będzie drastyczne zmniejszenie ilości bagażu oraz jego masy, łącznie z obcinaniem trzonka szczoteczki do zębów, zabrania lekkiego ręcznika z mikrofibry, wspomnianych tytanowych sztućców, jednych butów do chodzenia i jazdy itd. Opcja podróżowania pomiędzy schroniskami z minimalnym bagażem wydaje się również bardzo kusząca chociaż noclegu w standardzie tysiąc gwiazdkowym czyli pod gołym niebem nie będzie. Ale to już opcja dla prawdziwych hardkorowców.


Kilka słów podsumowania

Niezależnie od stopnia zaawansowania kolarskiej pasji, praktycznie każdy może wybrać się na dłuższą wycieczkę. Czasem nawet 2-3 dniowy wyjazd podczas długiego weekendu potrafi całkowicie zmienić naszą optykę, zapewnić niezapomniane wrażenia i podnieść wiarę we własne możliwości. Gdy mamy cały dzień na jazdę pokonanie 100 km, często okazuje się możliwe bez większego problemu.

Dlatego gorąco zachęcam do znalezienia swojego własnego patentu na bikepacking, ruszenie w teren i czerpanie z tego doświadczenia, szerokości!